czwartek, 11 lipca 2013

Nadszedł czas powiedzieć dość...

Przez niecałe dwa lata prowadziłem tego bloga i nadszedł czas, kiedy muszę (z dużym smutkiem) napisać, że nie mogę już go dłużej prowadzić. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że osiągnięcie biegłości w analizie spółek nie jest dla mnie absolutnie najwyższym priorytetem. Jest nim edukacja w zakresie programowania i zapewne jak każdy student przeżyję ciężki szok licząc całki i pochodne. Nie muszę chyba dodawać, że posty wtedy nie pojawiałyby się, albo byłyby kiepskiej jakości. Czeka mnie pracowite 3.5 roku, chociaż niestety nie wszystko poszło po mojej myśli. Nie porzucam inwestowania całkowicie, o nie! Nadal karmię swoją rodzinę i przyjaciół opowieściami o setkach tysięcy złotych, które zbiję na inwestowaniu:-) Jednak blog to dodatkowa godzina, albo dwie pracy, która będzie mieć mniejszy wpływ na moje życie. Nauczyłem się kontrolować swoje błędy, dlatego bata w postaci moich czytelników potrzebuję już w znikomym stopniu. Dlatego jeśli nie "polubiliście" mojego profilu na facebook'u, to zróbcie to teraz. Sporadycznie dodam tam info na temat tego, co robię w zakresie inwestycji. Blog oczywiście zostawiam, byście mogli uczyć się na mojej ignorancji i błędach.Kim będę za 3.5 roku? Jeśli wszystko pójdzie tak, jak sobie obmyśliłem, będę inż. Robert Galewski, jednak chcę, aby moje faktyczne umiejętności wykraczały daleko poza papierek z uczelni. Smutne, ale i uczciwe jest to, że nie każde studia dają dobre szanse na prace. Staram się to zrozumieć, by szok przeżyć tylko przy liczeniu całek, a nie przy szukaniu pracy po zakończeniu edukacji.

Dziękuję ponad dwustu osobom (albo robotom spamującym:-) za codzienne odwiedziny. Jeśli w jakiś sposób mój blog poprawił wasze postrzeganie inwestycji, motywacji, czy edukacji - napiszcie maila, albo zostawcie komentarz. Przyznam, że spora liczba moich czytelników wywarła na mnie duże wrażenie. Dziękuję:
- Adamowi Tulejko - za setki pomysłów na programy użytkowe, oraz za wspólne analizy zachowań prezesów,
- Albertowi Rokickiemu - za wspólne poszukiwanie drugiej Nokii,
- Tobiaszowi Malińskiemu - za wyjaśnienie wielu rzeczy związanych z finansami,
- Bartłomiejowi Zielińskiemu - za przyśpieszenie tempa czytania ze 194 słów do 456,
- Tajemniczemu użytkownikowi podpisującemu się pseudonimem "AN" - za tony wskazówek i wytknięcie wielu niepotrzebnych błędów,
- Radkowi Chodkowskiemu - za wspaniały blog na temat analizy technicznej, której swoją drogą nadal nie rozumiem:-),
- wszystkim autorom setek maili z pytaniami.

Mam nadzieję, że nie będziecie za mną płakać:-) Ja za Wami być może...

sobota, 6 lipca 2013

Emerytura? Who cares?

Dzisiejszy post nie dotyczy inwestowania. Jeśli więc nie masz czasu na czytanie mojej opinii na temat polityki - śmiało zamknij kartę przeglądarki.

Unikam polityki od czasu uświadomienia sobie, że partia rządząca jest tak samo liberalna, jak największa partia opozycyjna jest prawicowa - wolałbym spekulować na akcjach, niż nakłaniać kogoś do głosowania na wspomniane partie (ktoś nie wie, o jakie chodzi?). Temat emerytur jest jednak czymś na tyle ważnym, że warto się nad nim zastanowić...o ile jest nad czym...

Wolą społeczeństwa jest żyć na kredyt, dlatego niemalże od samego końca komunizmu w naszym kraju rządzą ci, którzy wmawiają nam, że tak się da. Moje pokolenie, albo nasze dzieci boleśnie przekonają się, jak wielkie jest to kłamstwo. Ostatnia ekipa jednak wykazuje się absurdalną krótkowzrocznością - czasami mam wrażenie, że ich jedynym celem jest uniknięcie zamachu stanu przed wyborami, bo wątpię, aby wierzyli oni w trzecie zwycięstwo. Przesunięcie części środków z OFE do ZUS przegięło według mnie pałę poryczy (a może przelało:-). O ile w świetle orzeczenia SN z 2009 roku środki z OFE są do pewnego stopnia dziedziczne, o tyle składki ZUS-owskie de facto nie są naszą własnością. Według mnie jest to więc rabunek identyczny jak ten dokonany na Cyprze, a rząd wykazał się tylko sprytem. Podobnie zresztą zrobiono z programem "Mieszkanie dla młodych", gdzie pod płaszczykiem dobrego wujka... rządu, podniesiono vat na materiały budowlane.

Jak przeciętny, ale inteligentny inwestor ma wierzyć, że za kilkadziesiąt lat ten chory system wypłaci mu świadczenia emerytalne? Być może wydaje się to dziwne, że pisze to maturzysta (tak, tak - zdałem maturę i poszło mi bardzo dobrze:-), ale pewne decyzje ratujące nas przed rażącą naiwnością trzeba podjąć już teraz. Niekorzystna sytuacja demograficzna i finansowa naszego państwa pokazuje jasno, że możemy liczyć na dwie osoby: pierwszą jesteśmy my sami, a drugą na pewno nie jest rząd - nie chcę używać imion, bo pryzmat patrzy;-)

Jak więc mamy zatroszczyć się o emeryturę? Liberałowie twierdzą, że najlepszą inwestycją są dzieci (coś w podobnym tonie powiedział kiedyś były przewodniczący PSL-u), jednak nie każdy może sobie pozwolić w obecnej sytuacji gospodarczej na wychowanie (nie mylić z hodowaniem) trójki, czy czwórki dzieci. Odkładać pieniądze samemu w dowolnej formie? Akcje, obligacje, złoto? Jest to na pewno rozwiązanie dla ludzi o ustabilizowanej sytuacji finansowej, ale przecież ja (i zapewne większość moich czytelników) dopiero rozkręca się na rynku pracy, więc odkładanie jest trudne. Świetną analogię do przedstawionej sytuacji przytoczył mi Bartłomiej Zieliński - autor bloga "Akcje przy Kawie". Porównał on wiedzę do innych walut. To właśnie wiedza na obecnym etapie mojego życia jest najlepsza inwestycją. Może i czasy są ciężkie, ale wiedza ma dziś ogromną wartość w porównaniu z tym, co widzieli nasi rodzice "za komuny", albo dziadkowie "za Hitlera". Obecny trend gospodarczy jeśli nie zostanie powstrzymany, zapewne skończy się faszyzmem, albo komuną. Co wtedy? Wykształcony człowiek (nie mam tutaj na myśli mgr, czy inż.) zapewne będzie się łapał za głowę, dlaczego nie wybrał innej drogi. Pytanie tylko, czy gdyby miał pieniądze, potencjalni "faszyści XXI wieku" zostawili by te pieniądze w spokoju. Tak więc jeśli będzie źle, to obojętnie co zrobimy - umrzemy w nędzy, albo pod ziemią, na której powierzchni woda będzie się gotować od promieniowania. Jeśli jednak nie będzie wojny nuklearnej, faszyzmy, komunizmu, a doczekamy się prawdziwego wolnego rynku, o jakim marzą liberałowie, wiedza będzie naszym największym atutem - i determinantem naszych zarobków, które będziemy mogli zarówno oddać dzieciom, by one opiekowały się nami na starość, jak i zatrzymać dla siebie i żyć na własną rękę.

Wiedza to waluta naszych czasów. Jeśli więc mamy trochę wolnych synaps i godzin - poświęćmy ten czas na edukację - prawdziwą. Odróżniajmy edukację od czytania tabloidów. Może i żyjemy w ciężkich czasach, ale nasi rodzice nie mieli możliwości sprawdzenia, jaka jest ich dominująca półkula mózgowa. My takie możliwości mamy, więc wykorzystajmy je! Będzie dobrze, bo...inaczej nie może być:-)