piątek, 14 czerwca 2013

Powiedz, czy obliczasz wartość wewnętrzną, a powiem Ci, kim jesteś. Część druga

W poprzednim poście przedstawiłem podstawy filozofii wykorzystywania poszczególnych półkul mózgowych i pokazałem na przykładzie swoim i Adama, jakie problemy może napotkać inwestor z dominującą lewą półkulą. Dzisiaj na celownik weźmy wyniki dwóch kolejnych blogerów, których bardzo cenię: Alberta Rokickiego i Tobiasza Malińskiego.

Trochę bardziej skomplikowanym przykładem jest umysł Alberta. Przygotowując pierwszego posta byłem przekonany, że Albert jest typowym inwestorem z dominującą prawą półkulą. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na jego analizy spółek - Albert chwali w nich produkty, zarząd, pomysły, determinację. Wydawać by się mogło, że nie używa on wskaźników, by opisać nawet abstrakcyjne zjawiska. Okazuje się jednak, że u Alberta dominuje lewa półkula mózgowa w 67 procentach! Jest to dla mnie kompletnie niewytłumaczalne a jedynymi hipotezami są: niewystarczające informacje wynikające z testu, albo silny wpływ edukacji Alberta, który poniekąd "zniszczył" lewostronne podejście do inwestycji. Może Albert miał mentora, któremu wierzył bezgranicznie i w pełni naśladuje go do dzisiaj mimo predyspozycji do analizy wskaźnikowej? W każdym razie osoby z dominującą prawą półkulą mózgową, mogą mieć problem przede wszystkim z:
- pochopnym wyciąganiem wniosków przed zakończeniem analizy,
- wychwyceniem niepożądanych zmian w raportach rocznych,
- pomijaniem istotnych szczegółów analizy mimo dogłębnej wiedzy na ich temat,
- obliczaniem marginesu bezpieczeństwa i błędnymi założeniami przy wycenie,
- podejrzewam też, że osoby takie mogą mieć problem z utrzymaniem pozycji podczas bessy - brak im bowiem twardych matematycznych danych, które udowadniałyby, że podjęcie decyzji o sprzedaży jest nieracjonalne.

Tobiasz Maliński jest według mnie człowiekiem o zmiennej dominacji półkul mózgowych. Wynik jego testu potwierdza zarówno moje przypuszczenia, jak i uważną obserwację decyzji przez samego Tobiasza. Wynik 42/58 na korzyść prawej półkuli sugeruje, że tylko w niewielkim stopniu Tobiasz częściej używa do analizy prawej półkuli. Dowodem na to jest krótka wymiana maili, z której wynika, że Tobiasz często używa intuicji przy podejmowaniu życiowych decyzji. Co więcej, twierdzi on, że rzadko podejmuje w ten sposób błędy. Dowodem na wysoką użyteczność lewej półkuli jest natomiast post przedstawiający tabelę punktów Fishera, na której podstawie można jasno i konkretnie ocenić spółkę. Opróćz tego Tobiasz bardzo dobrze radzi sobie z analizą finansową - gdyby silnie dominowała u mnie niego prawa półkula, mógłby on mieć większy problem z poznawaniem poszczególnych wskaźników. Przykład Tobiasza jest (według mnie) dobrym przykładem na to, że w przypadku inwestora pożądana jest zmienna dominacja półkul mózgowych. Jednego dnia sucha kalkulacja tłumaczy, że spółka jest w dobrej kondycji, a "Dobre Duszki" podpowiadają mu, czy spółka ma uczciwy zarząd, który tę kondycję utrzyma.

Z powyższych rozważań wynika jasny wniosek - zmienna dominacja półkul może okazać się przydatna. Pytanie brzmi: jak osiągnąć zmienną dominację i czy warto przeznaczać na to cenny czas? O tym w następnym poście, który pojawi się za dwa tygodnie.

2 komentarze:

  1. Być może jeden test nie jest wystarczający i nie należy traktować tego wyniku jako w pełni wiarygodnego. W innych testach - takich przyspieszonych, wypadało to różnie. Np. ten krążący po sieci test z baletnicą raz wskazywał na lewą a raz na prawą półkulę a po pewnym czasie byłem w stanie dowolnie sterować baletnicą jakby przełączając się na inną półkulę. Masz rację z tymi 67% lewej bo mnie to samego też bardzo zaskoczyło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry wpis, szkoda, że już nie publikujesz...

    OdpowiedzUsuń