piątek, 7 czerwca 2013

Powiedz, czy obliczasz wartość wewnętrzną, a powiem Ci, kim jesteś. Część pierwsza

Korzystam garściami z wolnego od szkolnej nauki czasu, by poznać i przeczytać to, co naprawdę mi się przyda. Jestem w trakcie czytania książki W jaki sposób szybko się uczyć. Robię to w ramach wykorzystania potencjału mojego umysłu, jednak w moim umyśle wciąż rodzą się nowe pomysły związane z inwestowaniem. Książka kosztuje "dyszkę" na allegro, więc mam nadzieję, że tym razem nie będę już świadkiem dyskusji na temat etycznego podejścia do kupowania, bądź piracenia książek. Wracamy jednak do tematu. Co takiego odkryłem tym razem?

Aby przyspieszyć naukę najpierw musimy określić nasze tzw. superłącze edukacyjne - sposoby przyswajania wiedzy, które pozwalają podnieść jej wydajność. Co ciekawe, nasze problemy w szkole w dużej mierze zależą od tego, czy wiedza podawana jest w odpowiedniej dla nas formie. Słuchowcy i wzrokowcy są więc szczęściarzami, zaś kinestetycy i dotykowcy często są uważani za "mniej zdolnych", bo współczesna szkoła (z wyjątkiem szkół zawodowych) opiera się na słuchaniu nauczyciela na lekcjach, oraz czytaniu w domu. Obraz naszego mózgu uzupełnia analiza dominującej półkuli mózgowej. Ważne jest to, że półkule te patrzą zupełnie inaczej na świat, a to, która półkula dominuje, ma decydujący wpływ na nasze postrzeganie rzeczywistości. Nietrudno więc zauważyć, że może to mieć wpływ na również... na naszą strategię.

W jaki sposób działają poszczególne półkule? Po bardziej szczegółowy opis odsyłam do książki - sam opiszę tylko ich ogólną filozofię:
- lewa półkula "myśli" w kategorii liczb, znaków, stawia raczej na chłodną kalkulację, rozbija problem na drobne części, nie potrafi wyciągać wniosków. Działa trochę jak komputer,
- prawa półkula opiera się na wyobraźni, intuicji, jej specjalnością jest globalne patrzenie na świat, oraz sprawne wyciąganie wniosków. Osoba z dominującą prawą półkulą ma wrażenie, że nad jej decyzjami czuwa coś w rodzaju "anioła stróża".

W tym wpisie przyjrzymy się strategii dwóch osób, u których dominuje lewa półkula: pierwszą osobą jestem ja, drugą zaś jest Adam - autor wspaniałego bloga Inwestycje i Ekonomia. Co ważne, Adam jest z zawodu programistą PHP, a obecnie opanowuje Javę. Dobrym przykładem mojej strategii jest analiza spółki Cormay. Pomińmy tutaj jej słuszność i profesjonalizm, bo to już dawne dzieje, kiedy wiedziałem zdecydowanie mniej, niż teraz. W każdym razie analiza ta zawiera dużo danych liczbowych, wykresów, dywagacji nad wskaźnikami - mało jest natomiast "zespojeń" tych wskaźników, które pozwoliłyby mi spojrzeć na spółkę globalnie. Obecnie jako świętość traktuje wartość wewnętrzną, a jeśli miałbym polecić komuś spółkę w dwóch zdaniach, zapewne podałbym zyski i ROE, zamiast wychwalać uczciwość i prawdomówność szefów. Roe jest dla podobnych mi osób bardziej jasne - stanowi część chłodnej kalkulacji. Również pytania Fishera są swego rodzaju skryptem. Mając uporządkowane odpowiedzi na pytania łatwiej jest mi ocenić spółkę, bo punkty te pozwalają rozbić analizę na najdrobniejsze szczegóły.

Adam zaś preferuje czysto statystyczne podejście. Jego analizy opierają się na wskaźnikach - można odnieść wrażenie, że Adam przykłada mniejszą wagę do uczciwości zarządu, abstrakcyjnych miar doskonałości spółek. Nie bez znaczenia jest też to, że Adam w superlatywach odnosi się do zasad Grahama, które w dużym stopniu da się zapisać algorytmem. Nie bez znaczenia jest też fakt, że niemal każdy wpis Adama zawiera wykres - obaj nie liczymy więc na coś w rodzaju intuicji i jesteśmy zwykłymi deterministami. Każde zjawisko ma dla nas jasną przyczynę i skutek. Adamie - mam nadzieję, że nie obrazisz się, że krytycznie opisałem Twoją strategię.

Jakie problemy napotka inwestor, który polega w głównej mierze na lewej półkuli?
- zawsze w spółce znajdzie jakiś szczegół, który będzie mu przeszkadzać, a który w rzeczywistości nie będzie mieć istotnego wpływu na ostateczny jej obraz,
- problemem może się okazać wyciąganie ostatecznych wniosków,
- prawdziwym horrorem może okazać się analiza niewerbalnych sygnałów podczas rozmowy, czyli słaba wykrywalność kłamstewek,
- inwestor może źle interpretować koncepcje strategów firmy - nie bardzo jestem w stanie zrozumieć filozofie głównego projektanta gry,
- analiza poszczególnych punktów Fishera może się przeciągać przez ciągłe wrażenie niedoinformowania,
- z wizyty w firmie nie wyniesiemy wiele informacji na temat ogólnej atmosfery pracy.

To tylko niektóre punkty, które przyszły mi do głowy. Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły, proszę o podanie ich w komentarzu. W następnym poście zajmiemy się innym typem inwestorów. Na celownik weźmiemy między innymi Tobiasza Malińskiego, który jest bardzo ciekawym przykładem osoby, która w zintegrowany sposób używa obu półkul mózgowych.
Jeśli nie wiecie, jakie macie predyspozycje, zastanówcie się nad swoją strategią, a następnie rozwiążcie test na dominację półkul mózgowych i zostawcie komentarz. Po analizie wszystkich typów inwestorów spróbujemy znaleźć metody walki z trudnościami, jakie spotykają różnych inwestorów

3 komentarze:

  1. Witaj, w Twoim opisie nie ma nic, czym mógłbym czuć się urażony. Mi się moje podejście podoba, gwarantuje brak przywiązania emocjonalnego do moich inwestycji, ale oczywiście dostrzegam wady tego podejścia.

    Ciekawe jaki wynik w tym teście miałby taki Warren Buffett.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda że nie będzie już wpisów...

    OdpowiedzUsuń
  3. Te wpisy, są i będą! Wartościowe, dzięki.

    OdpowiedzUsuń