czwartek, 27 czerwca 2013

Powiedz, czy obliczasz wartość wewnętrzną, a powiem Ci, kim jesteś. Część trzecia

Przybliżyłem Wam ostatnio kilka postaci blogerów i udowodniłem, że Ci z dominującą lewą półkulą świetnie wyciągają szczegółowe wnioski na temat spółek, a reszta dobrze wyciąga całościowe wnioski i dobrze ocenia firmy jako całość. Dzisiaj zastanówmy się, co może zrobić inwestor, by zdobyta wiedza została lepiej wykorzystana.

Napisałem niżej, że z punktu widzenia inwestora najbardziej pożądana jest zmienna dominacja półkul mózgowych. Kiedy to do mnie dotarło, od razu pomyślałem, że są jakieś sposoby, dzięki którym mógłbym taką zmienną dominację osiągnąć - z materiałów, które czytałem wynikało, że jest to możliwe. Pewnie wiecie, że równocześnie ćwiczę szybkie czytanie - ta właśnie pasjonująca przygoda udowodniła mi, że tak naprawdę szkoda czasu na "kształtowanie" naszego umysłu. Mam świadomość, że większość czytelników mojego bloga ma więcej "wiosen" niż ja, więc ćwiczenia takie mogą trwać latami ze względu na mniejszą zdolność mózgu do kreowania nowych zachowań. Oczywiście mitem jest, że starsze osoby myślą "gorzej", ale przecież 30-latkowie raczej pracują, niż chodzą do szkoły, a tam liczy się efekt, a nie słuchanie i nauka do egzaminów. Inwestor taki musiałby podporządkować niemal całe swoje życie rozwijaniu półkuli. Jeśli ktoś tak jak ja, uczy się jednocześnie programować (do czego wspaniale nadaje się lewa półkula), zrobiłby sobie tylko krzywdę.

Po tygodniu nauki szybkiego czytania udało mi się osiągnąć 150% tego, co czytałem wcześniej. Byłem zaprawiony w bojach i zyskałem mega motywację do nauki, jednak szybko został wylany na mnie kubeł zimnej wody. Mianowicie blokadą przed superszybkim czytaniem jest moje pole widzenia - musimy nauczyć mózg "strzelania fotek" czytanemu tekstowi, by podczas jednego spojrzenia przyswajać nie jedno, ale trzy, czy więcej słów. To ćwiczenie okazało się PRAWDZIWĄ katorgą. Przez ostatnie 5 dni robię ćwiczenie polegające na patrzeniu w kropkę i wyłapywaniu cyfr które są od niej odpowiednio oddalone. Przez 5 dni poprawiłem pole widzenia o...2 piksele! Wniosek jest więc jasny - skoro tak trudno przychodzi nam poszerzenie pola widzenia, to zmiana całej filozofii naszego rozumowania zajęłaby lata.

Jak więc walczyć z ułomnościami naszego mózgu, by stać się superinwestorem wyciągającym dobre globalne wnioski na podstawie szczegółowej analizy? Ciekawym pomysłem jest mapa myśli, o której przeczytałem ciekawy wpis na blogu...analityka technicznego. Radek Chodkowski w jednym ze swoich wpisów załączył ciekawy przykład tejże mapy. Ogólna zasada tworzenia mapy polega na zapisaniu hasła centralnego na środku kartki i dopisywanie pojęć wokół niego. Wszystkie pojęcia łączymy odpowiednimi liniami tak, by wiedzieć jaki czynnik ma wpływ na konkretne wydarzenia w spółkach. Osoby, które myślą lewą półkulą na pewno będą mieć setki takich połączeń na swojej mapie myśli, zaś osoby takie, jak Albert Rokicki będą musiały poszukać w internecie jakie wskaźniki, czy cyfry mają wpływ na globalne wnioski. Gdy nasza mapa będzie mieć już setki "synaps" możemy zacząć łączenie poszczególnych szczegółów w grupy tak, by dojść do globalnych wniosków. Pokręcone? Sam miałem takie wrażenie, gdy na to wpadłem:-)

Właśnie analizuję bardzo ciekawą spółkę o złożonej działalności - jej analiza zajmie mi sporo więcej czasu, niż analiza CD PROJEKTU, więc mapa myśli okaże się bardzo przydatna. Kiedy skończę tę analizę, postaram się przedstawić mój sposób analizy, bo przyznam, że mapa myśli bardzo usprawniła ten proces.

Jeśli macie pomysły co do wpisów, badań, albo chcecie mi coś zarzucić - piszcie śmiało w komentarzach. Mam świadomość, że wpisy związane z mózgiem, a nie raportem rocznym są miejscami nudne, ale uważam, że inwestor, który pomija te kwestie, traci bardzo dużo pieniędzy.

piątek, 14 czerwca 2013

Powiedz, czy obliczasz wartość wewnętrzną, a powiem Ci, kim jesteś. Część druga

W poprzednim poście przedstawiłem podstawy filozofii wykorzystywania poszczególnych półkul mózgowych i pokazałem na przykładzie swoim i Adama, jakie problemy może napotkać inwestor z dominującą lewą półkulą. Dzisiaj na celownik weźmy wyniki dwóch kolejnych blogerów, których bardzo cenię: Alberta Rokickiego i Tobiasza Malińskiego.

Trochę bardziej skomplikowanym przykładem jest umysł Alberta. Przygotowując pierwszego posta byłem przekonany, że Albert jest typowym inwestorem z dominującą prawą półkulą. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na jego analizy spółek - Albert chwali w nich produkty, zarząd, pomysły, determinację. Wydawać by się mogło, że nie używa on wskaźników, by opisać nawet abstrakcyjne zjawiska. Okazuje się jednak, że u Alberta dominuje lewa półkula mózgowa w 67 procentach! Jest to dla mnie kompletnie niewytłumaczalne a jedynymi hipotezami są: niewystarczające informacje wynikające z testu, albo silny wpływ edukacji Alberta, który poniekąd "zniszczył" lewostronne podejście do inwestycji. Może Albert miał mentora, któremu wierzył bezgranicznie i w pełni naśladuje go do dzisiaj mimo predyspozycji do analizy wskaźnikowej? W każdym razie osoby z dominującą prawą półkulą mózgową, mogą mieć problem przede wszystkim z:
- pochopnym wyciąganiem wniosków przed zakończeniem analizy,
- wychwyceniem niepożądanych zmian w raportach rocznych,
- pomijaniem istotnych szczegółów analizy mimo dogłębnej wiedzy na ich temat,
- obliczaniem marginesu bezpieczeństwa i błędnymi założeniami przy wycenie,
- podejrzewam też, że osoby takie mogą mieć problem z utrzymaniem pozycji podczas bessy - brak im bowiem twardych matematycznych danych, które udowadniałyby, że podjęcie decyzji o sprzedaży jest nieracjonalne.

Tobiasz Maliński jest według mnie człowiekiem o zmiennej dominacji półkul mózgowych. Wynik jego testu potwierdza zarówno moje przypuszczenia, jak i uważną obserwację decyzji przez samego Tobiasza. Wynik 42/58 na korzyść prawej półkuli sugeruje, że tylko w niewielkim stopniu Tobiasz częściej używa do analizy prawej półkuli. Dowodem na to jest krótka wymiana maili, z której wynika, że Tobiasz często używa intuicji przy podejmowaniu życiowych decyzji. Co więcej, twierdzi on, że rzadko podejmuje w ten sposób błędy. Dowodem na wysoką użyteczność lewej półkuli jest natomiast post przedstawiający tabelę punktów Fishera, na której podstawie można jasno i konkretnie ocenić spółkę. Opróćz tego Tobiasz bardzo dobrze radzi sobie z analizą finansową - gdyby silnie dominowała u mnie niego prawa półkula, mógłby on mieć większy problem z poznawaniem poszczególnych wskaźników. Przykład Tobiasza jest (według mnie) dobrym przykładem na to, że w przypadku inwestora pożądana jest zmienna dominacja półkul mózgowych. Jednego dnia sucha kalkulacja tłumaczy, że spółka jest w dobrej kondycji, a "Dobre Duszki" podpowiadają mu, czy spółka ma uczciwy zarząd, który tę kondycję utrzyma.

Z powyższych rozważań wynika jasny wniosek - zmienna dominacja półkul może okazać się przydatna. Pytanie brzmi: jak osiągnąć zmienną dominację i czy warto przeznaczać na to cenny czas? O tym w następnym poście, który pojawi się za dwa tygodnie.

piątek, 7 czerwca 2013

Powiedz, czy obliczasz wartość wewnętrzną, a powiem Ci, kim jesteś. Część pierwsza

Korzystam garściami z wolnego od szkolnej nauki czasu, by poznać i przeczytać to, co naprawdę mi się przyda. Jestem w trakcie czytania książki W jaki sposób szybko się uczyć. Robię to w ramach wykorzystania potencjału mojego umysłu, jednak w moim umyśle wciąż rodzą się nowe pomysły związane z inwestowaniem. Książka kosztuje "dyszkę" na allegro, więc mam nadzieję, że tym razem nie będę już świadkiem dyskusji na temat etycznego podejścia do kupowania, bądź piracenia książek. Wracamy jednak do tematu. Co takiego odkryłem tym razem?

Aby przyspieszyć naukę najpierw musimy określić nasze tzw. superłącze edukacyjne - sposoby przyswajania wiedzy, które pozwalają podnieść jej wydajność. Co ciekawe, nasze problemy w szkole w dużej mierze zależą od tego, czy wiedza podawana jest w odpowiedniej dla nas formie. Słuchowcy i wzrokowcy są więc szczęściarzami, zaś kinestetycy i dotykowcy często są uważani za "mniej zdolnych", bo współczesna szkoła (z wyjątkiem szkół zawodowych) opiera się na słuchaniu nauczyciela na lekcjach, oraz czytaniu w domu. Obraz naszego mózgu uzupełnia analiza dominującej półkuli mózgowej. Ważne jest to, że półkule te patrzą zupełnie inaczej na świat, a to, która półkula dominuje, ma decydujący wpływ na nasze postrzeganie rzeczywistości. Nietrudno więc zauważyć, że może to mieć wpływ na również... na naszą strategię.

W jaki sposób działają poszczególne półkule? Po bardziej szczegółowy opis odsyłam do książki - sam opiszę tylko ich ogólną filozofię:
- lewa półkula "myśli" w kategorii liczb, znaków, stawia raczej na chłodną kalkulację, rozbija problem na drobne części, nie potrafi wyciągać wniosków. Działa trochę jak komputer,
- prawa półkula opiera się na wyobraźni, intuicji, jej specjalnością jest globalne patrzenie na świat, oraz sprawne wyciąganie wniosków. Osoba z dominującą prawą półkulą ma wrażenie, że nad jej decyzjami czuwa coś w rodzaju "anioła stróża".

W tym wpisie przyjrzymy się strategii dwóch osób, u których dominuje lewa półkula: pierwszą osobą jestem ja, drugą zaś jest Adam - autor wspaniałego bloga Inwestycje i Ekonomia. Co ważne, Adam jest z zawodu programistą PHP, a obecnie opanowuje Javę. Dobrym przykładem mojej strategii jest analiza spółki Cormay. Pomińmy tutaj jej słuszność i profesjonalizm, bo to już dawne dzieje, kiedy wiedziałem zdecydowanie mniej, niż teraz. W każdym razie analiza ta zawiera dużo danych liczbowych, wykresów, dywagacji nad wskaźnikami - mało jest natomiast "zespojeń" tych wskaźników, które pozwoliłyby mi spojrzeć na spółkę globalnie. Obecnie jako świętość traktuje wartość wewnętrzną, a jeśli miałbym polecić komuś spółkę w dwóch zdaniach, zapewne podałbym zyski i ROE, zamiast wychwalać uczciwość i prawdomówność szefów. Roe jest dla podobnych mi osób bardziej jasne - stanowi część chłodnej kalkulacji. Również pytania Fishera są swego rodzaju skryptem. Mając uporządkowane odpowiedzi na pytania łatwiej jest mi ocenić spółkę, bo punkty te pozwalają rozbić analizę na najdrobniejsze szczegóły.

Adam zaś preferuje czysto statystyczne podejście. Jego analizy opierają się na wskaźnikach - można odnieść wrażenie, że Adam przykłada mniejszą wagę do uczciwości zarządu, abstrakcyjnych miar doskonałości spółek. Nie bez znaczenia jest też to, że Adam w superlatywach odnosi się do zasad Grahama, które w dużym stopniu da się zapisać algorytmem. Nie bez znaczenia jest też fakt, że niemal każdy wpis Adama zawiera wykres - obaj nie liczymy więc na coś w rodzaju intuicji i jesteśmy zwykłymi deterministami. Każde zjawisko ma dla nas jasną przyczynę i skutek. Adamie - mam nadzieję, że nie obrazisz się, że krytycznie opisałem Twoją strategię.

Jakie problemy napotka inwestor, który polega w głównej mierze na lewej półkuli?
- zawsze w spółce znajdzie jakiś szczegół, który będzie mu przeszkadzać, a który w rzeczywistości nie będzie mieć istotnego wpływu na ostateczny jej obraz,
- problemem może się okazać wyciąganie ostatecznych wniosków,
- prawdziwym horrorem może okazać się analiza niewerbalnych sygnałów podczas rozmowy, czyli słaba wykrywalność kłamstewek,
- inwestor może źle interpretować koncepcje strategów firmy - nie bardzo jestem w stanie zrozumieć filozofie głównego projektanta gry,
- analiza poszczególnych punktów Fishera może się przeciągać przez ciągłe wrażenie niedoinformowania,
- z wizyty w firmie nie wyniesiemy wiele informacji na temat ogólnej atmosfery pracy.

To tylko niektóre punkty, które przyszły mi do głowy. Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły, proszę o podanie ich w komentarzu. W następnym poście zajmiemy się innym typem inwestorów. Na celownik weźmiemy między innymi Tobiasza Malińskiego, który jest bardzo ciekawym przykładem osoby, która w zintegrowany sposób używa obu półkul mózgowych.
Jeśli nie wiecie, jakie macie predyspozycje, zastanówcie się nad swoją strategią, a następnie rozwiążcie test na dominację półkul mózgowych i zostawcie komentarz. Po analizie wszystkich typów inwestorów spróbujemy znaleźć metody walki z trudnościami, jakie spotykają różnych inwestorów