piątek, 31 maja 2013

Wróżka bessa - część trzecia

Jeszcze przed rozpoczęciem na poważnie edukacji z zakresu rachunkowości przeczytałem bardzo ciekawą pozycję Cykle giełdowe (klikając w ten link i kupując książkę wspomożecie mnie finansowo). Nie umieszczam jej w "Literaturze dobrego inwestora", gdyż znaczna część tej książki traktuje o analizie technicznej, a więc oddanym fanom mojego bloga tylko niektóre rozdziały mogą okazać się pomocne.

Ciekawy jest w tej książce fakt, że cykle giełdowe zostały od czasów Fishera nieco okiełznane, przez co możemy "z grubsza" (przy wycenie często używam również tego kolokwializmu) ocenić, kiedy przyjdzie bessa, a kiedy możemy spodziewać się nieracjonalnych wzrostów. Zanim jednak spróbujemy przewidzieć kiedy będzie lać się krew, nakreślmy podstawowe cechy cyklu:
- powtarzalność - jeśli mamy solidne podstawy świadczące o istnieniu danego cyklu, to możemy założyć, że cykl ten nie zniknie i będziemy mogli na nim polegać,
- regularność - cykl trwa w danym przedziale czasowym i odchyla się od tychże ram czasowych w stopniu pozwalającym zastosować dobry margines bezpieczeństwa,
- względna przewidywalność - możemy z pewną dozą pewności określić w jakiej fazie cyklu się znajdujemy,
- harmonia - na większe cykle składa się kilka mniejszych,
- niezależność od sytuacji fundamentalnej - dobrym dowodem są kursy spółek KGHM i Wawel podczas bessy w 2008 roku,

Powyższe cechy cyklu pozwalają nam utrzymać strategię w ryzach. Jednak musimy poznać najważniejsze cykle, które rządzą giełdą. Według mnie najciekawszymi są:
- cykl giełdowy trwający 8,5-9 lat,
- cykl 3,5-letni.

Wykres WIG-u 20 od początku jego istnienia daje już pewne wskazówki dla pierwszego cyklu, który chciałem omówić - cyklu dziewięcioletniego. Jako że jestem fundamentalistą (podobnie jak zapewne większość moich czytelników) nie jestem specjalistą od wykresów, dlatego analiza obejmie najprostsze "formacje" na wykresach, czyli szczyty i dołki. Szczyt hossy 2007 przypada na listopad. Zgodnie z cyklem dziewięcioletnim, poprzedniego szczytu powinniśmy szukać od 102 do 108 miesięcy wcześniej. Ja poprzedni szczyt znalazłem w lutym 2000 roku. Jaka jest różnica? 93 miesiące. i tutaj mamy już problem, bo pomyliliśmy się o 8-13%. Należy się jednak zastanowić, czy jest to błąd niewybaczalny. Mamy różnicę zaledwie jednego roku, więc inwestor, który czeka na bessę, poczekałby nieco krócej - pozwala to (w mojej ocenie) w dość dużym stopniu zaplanować inwestycje. Inwestor mający świadomość istnienia cyklu 9-letniego nie wypatrywał większego szczytu w roku 2005, więc mógł spokojnie gromadzić kapitał w oczekiwaniu na bessę. Sprawdźmy jednak jeszcze wcześniejszy dołek. Okazuje się... że go nie ma! Indeks Wig20 nie działał od 1991 roku, a to w tym roku należałoby szukać istotnego szczytu.

Musimy więc szukać szczytu za oceanem. Spójrzmy na S&P 500. Szczyt 2007 roku pokrywa się z tym, który obserwowaliśmy na polskiej giełdzie. Cofamy się więc do roku 2000. Okazuje się, że szczyt ten przypada nie na luty, ale na sierpień. Jaki jest margines bezpieczeństwa? 14-19%. Nadal jest to akceptowalna wartość. Szukamy więc istotnego szczytu wcześniej. Hossa lat 90-tych bardzo utrudnia nam zadanie. Ja dostrzegam szczyt w maju 1990 roku. Czy to się zgadza? Do sierpnia 2000 roku minęło więc 117 miesięcy. Jaki jest margines? 8-14% jest akceptowalną wartością. Poprzedni szczyt przypada na grudzień 1980 roku, czyli różnica wynosi 113 miesięcy. Przyzwoicie. Dalej już nie sprawdzam, ponieważ chyba udowodniłem istnienie tego cyklu. Chciałem jednak zwrócić uwagę na pewną anomalię, którą postaram się wyjaśnić. Istotny szczyt dostrzegam też we wrześniu 1987 roku, co w ogóle nie ma związku z cyklem 9-letnim.

Tutaj jesteśmy zmuszeni przejść do drugiego cyklu, który działa w ramach cyklu 9-letniego, czyli cykl 3,5-letni. Bernstein twierdzi, że na cykl 9-letni składają się dwa-trzy cykle 3,5-letnie. Oznacza to, że cykl dziewięcioletni może składać się z dwóch cykli trwających na przykład 48 miesięcy (założyłem, że cykle te mogą być dłuższe o 14%, czyli mogą trwać w istocie 48 miesięcy), albo z trzech krótszych cykli o różnych długościach mieszczących się w przedziale od 37 do 48 miesięcy. Zacznijmy więc naszą podróż od września 1987 roku, jednak tym razem idźmy w przyszłość. Szukamy szczytu w ramach cyklu 3,5-letniego. Znajdujemy go... w maju 1990 roku. Szczyt ten pokrywa się z wytycznymi cyklu trwającego 9 lat i margines od średniej mniejszego cyklu wynosi niestety 30% - to już zbyt dużo, by ufać cyklowi. Szukamy dalej.

Kolejny szczyt znajdujemy w kwietniu 1994 roku, czyli 47 miesięcy później, co jest książkowym przykładem cyklu 3,5-letniego, bo margines wynosi ledwie 11%. Następny szczyt? Czerwiec 1998, czyli 50 miesięcy później. Margines wynosi znowu 20%, co jest raczej średnim wynikiem. Kolejny szczyt to sierpień 2000, czyli ledwie 26 miesięcy później. 40% to już stanowczo za dużo. Co gorsza potem już ciężko szukać istotnego szczytu, więc 3,5-letni cykl można wsadzić... między bajki.

Czy na pewno? Od szczytu w 2007 roku do czerwca 2011 mija 45 miesięcy. Ciekawym faktem jest, że szczyt z roku 2011 jest trudno dostrzegalny na wykresie! O kryzysie strefy Euro i związanej z nią bessie pamiętamy jeszcze dobrze. Do czego zmierzam? Cykl 3,5 letni nie jest tak bardzo widoczny na wykresie, bo w ramach niego nie mamy do czynienia zawsze z ostrą bessą, dlatego może on zostać niezauważony. Cykl 9-letni jest bardziej widoczny i po szczycie należy oczekiwać ostrego zjazdu w dół.

Kiedy więc spodziewać się górki? Od szczytu w listopadzie do kryzysu strefy Euro mija (jak już wspomniałem) 45 miesięcy. Cykl ten jest książkowy, więc wydaje mi się trudnym zadaniem określenie, czy czeka nas jeszcze jeden "mniejszy szczyt", czy po upływie około 57 miesięcy będziemy mieć szczyt wynikający z obu cykli. A może czekają nas dwa małe cykle po 31 miesięcy? Nie wiem.

Według cyklu 9-letniego (który ja uważam za najbardziej widoczny i mniej więcej wiarygodny) należy szukać szczytu w okolicach stycznia 2015 - marca 2016. Czy taka "informacja" jest użyteczna? Z pewnością mogła być użyteczna dla osób, które w 2011 roku nasłuchały się, że katastrofalne spadki na giełdzie czekają nas w najbliższej przyszłości. Również dzisiaj możemy dość precyzyjnie założyć, że w tym, ani w następnym roku nie należy wypatrywać istotnego szczytu.

Ta w miarę precyzyjna informacja pozwala inwestorowi lepiej rozważyć zakup konkretnych walorów - jak połączyć te informacje z analizą konkretnej spółki? O tym już w następnym wpisie.

Przyszłość zaskakuje. ZAWSZE. Choćbyśmy zdobyli całą wiedzę świata, nigdy nie będziemy w stanie całkowicie przewidzieć przyszłości. Zawsze jest czynnik, który zmienia zasady. To motto będę umieszczał pod każdym wpisem z cyklu "Wróżka bessa", żebyśmy nie zapomnieli, że jesteśmy tylko ludźmi, a nie prorokami.

5 komentarzy:

  1. Witam. Kto przy zdrowych zmysłach kupi książkę za ponad 60 zł skoro można ją mieć zupełnie za darmo z sieci ?
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością zrobi to ktoś, kto chce uszanować pracę jej autora. Nie chcesz - ściągnij - zabroni Ci tylko sumienie i wmawianie komuś, że ma nie po kolei w głowie, bo nie okrada innych (tak, piractwo to kradzież) jest śmieszne.

      Usuń
    2. Sama robię tak, że jeżeli coś jest na tyle dobre (udostępnione za darmo) to chcę wesprzeć autora, żeby kontynuował swoją pracę - tyczy się to książek, opracowań, muzyki itd

      Usuń
    3. Autor niniejszego bloga najwyraźniej współpracuje z księgarnią Selkar i dostaje prowizje od sprzedaży książek poleconych na blogu. Inna będzie więc cena dla tych, którzy chcą wesprzeć jedynie autora książki, a inna dla tych, którzy chcą wesprzeć finansowo zarówno autora książki, jak i autora tego bloga. Zapłacenie 60 zł za starą i niewiele wnoszącą książkę to oczywiście gruba przesada, podobnie jak przesadą jest ściągać ją z chomika za darmo.

      Dla ludzi uczciwych i racjonalnych podsyłam linka:
      http://allegro.pl/listing/listing.php?order=d&string=Cykle+gie%C5%82dowe

      Książki nie polecam nikomu, kto uważa się za "inwestora w wartość". Przygodę z analizą techniczną (AT) najlepiej od razu zaczynać od książki Murphy'ego, ewentualnie od książki Eldera. Jeśli inwestor chce zarabiać na cyklach giełdowych, czyli na hossie lub bessie, to znaczy że powinien zająć się analizą trendów na wykresie, a o tym właśnie traktuje AT. Autor bloga w powyższym poście idealnie definiuje najważniejsze założenia AT: powtarzalność, regularność, przewidywalność, harmonia i niezależność zmian cen od sytuacji fundamentalnej. Jeśli ktoś wierzy w słuszność tych założeń, to powinien zostać analitykiem technicznym.

      Usuń
  2. Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem.
    (Ewangelia według Św. Jana. Rozdział 8)
    Przyprowadzono przed Jezusa kobietę przyłapaną na cudzołóstwie.
    - Nauczycielu, tę kobietę przyłapano na jawnym cudzołóstwie. Mojżesz kazał nam takie kamienować. Ty zaś co powiesz?
    Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi, a potem podniósł się i rzekł:
    - Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem.
    A gdy oni to usłyszeli i sumienie ich ruszyło, wychodzili jeden za drugim.
    Kiedy zostali sami, Jezus rzekł do owej kobiety:
    - Idź i odtąd już nie grzesz.

    Nie mamy tu przyzwolenia na grzech. Jezus poleca owej kobiecie, aby „odtąd już nie grzeszyła”. Nie ma jednak także przyzwolenia na linczowanie grzesznika przez innych grzeszników. Ten kto został przyłapany, miałby być ukamienowany przez tych, którzy przyłapać się nie dali?

    W nauczaniu Mistrza z Nazaretu miejsca na taką hipokryzję nie ma.

    OdpowiedzUsuń