poniedziałek, 30 stycznia 2012

Intro Bagińskiego

Polska animacja komputerowa od dawna rywalizuje ze światową czołówką, jednak wciąż jestem mile zaskakiwany. Takie intra mają olbrzymią moc reklamową. Przy okazji - przypatrujcie się CD PROJEKTOWI do premiery Wiedźmina 2 na Xbox360. Wtedy będziemy w stanie odpowiedzieć dokładniej na 15 pytań Fishera o których w tym miejscu wspominałem.

Czy świetlana przyszłość branży gwarantuje rozwój spółki?

Często słyszymy, że w daną spółkę nie należy inwestować, bo branża upada, albo jest w odwrocie. Albo sytuację odwrotną - bańka spekulacyjna na przedsiębiorstwach informatycznych spowodowała w przeszłości znakomite wyceny wszystkich firm z tej branży - mało która spółka jednak była tak znakomita. Inny przykład z budownictwa niżej:

Wykres obejmuje te same ramy czasowe dla WIG BUDOWNICTWO i TRAKCJI. Czy nadal możemy mieć pewność, że dobre perspektywy branży oznaczają dobre perspektywy dla każdej spółki? Nie, bo rozwijająca się branża to SZANSA dla spółki - rosnący rynek na pewno sprzyja rozwojowi, ale to nie oznacza, że zarobimy na każdej spółce. Jeśli szukamy znakomitych firm, powinniśmy szukać w warunkach całkowicie odwrotnych. Kiedy branża przeżywa oczyszczającą rzeź, trzeba szukać spółek, które nie tracą rynku - trzy z polecanych przeze mnie spółek, są z branży, która jest właśnie w odwrocie. Chociaż perspektywy dla branży są kiepskie, to ja jestem przekonany, że te trzy spółki przyniosą również dobre zyski.

Nie inwestujcie w branże, inwestujcie w spółki - na jeden sukces spółki, przypadają setki bankrutujących. Jeśli firma jest wspaniała, to poradzi sobie w każdych warunkach gospodarczych. Badanie trendów w sektorach i branżach to droga donikąd.

sobota, 28 stycznia 2012

Humorki tłumu

Dywidenda działa w zasadzie prosto - duża, powoduje skok wartości akcji, jej brak, spadek. Jednak wiemy również, że cena ma się nijak do wartości. Jeden z dociekliwych czytelników zauważył ciekawy zbieg okoliczności:
Na zdrowy rozum, obietnica wypłaty dużej dywidendy powinna generować wzrost zainteresowania, a więc wzrost kursu akcji (jak np, obecnie dla Synthosu, który zaledwie "rozpatruje dywidendę" w wysokości 5% wartości akcji - a skok kursu że ho-ho-ho. A tymczasem (bankier.pl): "Negatywnie na sytuację warszawskiego rynku wpłynęły słowa ministra finansów Jacka Rostowskiego, który powiedział, że JSW także złoży się na dywidendę, jaką rząd planuje wypłacić dla budżetu. Rząd chce pozyskać 8,2 mld złotych z tytułu dywidend. Akcje JSW staniały dzisiaj 0,4 proc." Albo ja jestem taki tępy (to też możliwe), albo piszący robi z ludzi idiotów. Obietnica "sowitej dywidendy" powoduje spadek kursu akcji?

Czytelnik słusznie zauważył, że dywidenda nie zawsze powoduje skok ceny akcji. Dzieje się tak z prostego powodu - spekulacja pod dywidendę jest niesamowicie prosta: kupujemy akcje w dniu prawa wypłaty, dostajemy dywidendę, sprzedajemy akcje i odchodzimy z zyskiem. Jednak jest to metoda spekulacyjna - prosta do naśladowania, a w związku z czym nieskuteczna. Anonimowy czytelnik nie sugeruje, że gra pod taką dywidendę, jednak zmartwił Go spadek kursu akcji JSW.

Inwestujący w wartość, powinni się cieszyć, gdy niespodziewanie pojawia się możliwość wypłaty dywidendy. Na dłuższą metę buduje to reputację dla spółki - akcjonariusze wolą zostać w interesie, który generuje realne pieniądze. Na krótką metę mogą się jednak dziać rzeczy zupełnie nieprawdopodobne. Dwa skrajne przykłady(synthos i jsw) pokazują, że nie warto się przejmować reakcjami rynku. Gdybyśmy tak robili, to kupowanie u szczytu hossy wydawałoby nam się racjonalne, bo "inni tak sądzą". Żeby osiągnąć sukces, trzeba jednak iść pod prąd. Jeśli Synthos rozważa wypłatę dywidendy, to dla inwestora nie jest to oznaką do kupna: może firma generuje sztuczny szum wokół siebie, może dywidenda jednak nie zostanie wypłacona. Kupując na podstawie plotki, można się wystawić do wiatru. JSW wypłaci dywidendę, więc wartość spółki dla akcjonariusza wzrasta - bo firma jest stabilna, bo nie ma "niezbędnych wydatków". To, co dzieje się na krótką metę, nie powinno inwestora w ogóle interesować. Isaac Newton po niepowodzeniu inwestycyjnym, które spotkało go z powodu spadku akcji Kompanii Mórz Południowych, stwierdził, że jest w stanie przewidzieć ruchy ciał niebieskich, ale nie szaleństwo ludzi. My - inwestorzy, możemy przewidzieć przyszłość firmy na podstawie dywidendy, ale nie reakcję ludzi na rozwój wydarzeń. Szaleństwo ludzi trzeba wykorzystywać.

Jeśli akcje jsw uznawaliśmy za dobre, czekaliśmy tylko na jakiś ostateczny znak, to takim właśnie znakiem jest informacja o wypłacie dywidendy - pomijam tutaj celowo czynnik państwowy, bo nie ma to tutaj większego znaczenia. Jeśli rynek w związku z tym sprzedaje akcje(bo chciał dywidendę wyższą, albo kupno spółki zależnej), to nam nie pozostaje nic innego, jak kupić takie akcje taniej.

Warren Buffett:

Patrz na rynkowe zmiany raczej jak na przyjaciela, a nie wroga — korzystaj z szaleństwa, ale nie bierz w nim udziału.
Kupuj, kiedy inni się boją, idź pod prąd, wykorzystuj tłum, jak swoją zabawkę - nie musisz być dyktatorem, żeby uzależnić ludzi od swoich działań - wystarczy wyjść tym ludziom naprzeciw. Nie bój się, że jest ich więcej. Oni i tak zmienią kierunek w najgorszym dla nich momencie.

czwartek, 26 stycznia 2012

Layout raportów - piękne opakowanie raportów Śnieżki

Dzisiaj bardziej humorystyczny wpis. Czytając raporty, chcemy aby wszystko było jasne i zrozumiałe - przejrzyste tabele, nieskomplikowane wykresy, dużo kolorów, czytelne noty objaśniające itd. Śnieżka wychodzi aż zbyt wzorowo w tym aspekcie:-)

Czy na pewno zdjęcie uśmiechniętej klientki jest niezbędne obok spisu treści?

Najważniejsze informacje rzucają się bardzo w oczy

Często trudno jest się skupić na tekście raportu:-)

Oczywiście nie mam nic do pięknie wyglądających raportów - to jest w końcu raport spółki produkującej farby, więc może od charakteru branży, zależy też wygląd raportów:-) A może spółka chce nas oczarować wyglądem raportów? Może właśnie w ten sposób chce pozyskać nowych akcjonariuszy?:-)

Pochwalić jednak muszę za bardzo czytelne wykresy, tabele - szkoda, że jest tak mało not objaśniających

Z dokładną oceną Śnieżki wstrzymam się do publikacji raportu za 2011 rok - spółka nie jest tak idealna, jak na początku swojej kariery - wolę w związku z tym zobaczyć dane za rok 2011. Ciekawe, czy uda mi się skupić na tym, co naprawdę ważne w raportach:-)

wtorek, 24 stycznia 2012

Wróżka bessa - część pierwsza

Rozpoczynam kolejny cykl wpisów, które będą pojawiać się nieregularnie - kiedy znajdę ważny czynnik, który może ostrzec nas przed bessą, napiszę o nim. Jeśli uważamy, że sprzedaż akcji jest w naszym położeniu dobrym rozwiązaniem, powinniśmy badać kilka czynników, które ostrzegą nas przed wybuchem kryzysu.

Pierwszy czynnik, na widok którego powinna zaświecić nam się czerwona lampka, jest wykres indeksów giełdowych. Spójrzmy na wykres WIG na przestrzeni ostatnich 10 lat. Będziemy widzieć kilka istotnych szczegółów.

Widać doskonale, że mieliśmy dwie poważne bessy w tym czasie - jedną z nich nadal przeżywamy. Tym, co odróżnia dwie bessy widoczne na wykresie, jest ich skala - krach z 2008 roku był bardzo bolesny - obecna bessa jest o wiele łagodniejsza. To, co jednak nas interesuje, znajduje się tuż przed gwałtownym spadkiem. W obu przypadkach mamy do czynienia z gwałtownymi wzrostami - te z 2010 roku sprawiają wrażenie bardziej "ostrożnych" , w związku z czym spadek, który mamy teraz, jest mniejszy. W 2007 roku hossa była silna i nieracjonalna - tylko dlatego późniejszy spadek był tak bolesny.

Po nieracjonalnych wzrostach następuje katastrofalne załamanie. Jest ono równie nieracjonalne, co wcześniejsze wzrosty. Jeśli zaczynają się wspaniałe prognozy dla gospodarki, wszystko rośnie, inwestorzy mają dobre humory, powinniśmy wytężyć wzrok - musimy się bać właśnie wtedy, kiedy wszyscy inni są chciwi. To jeden ze sposobów przewidzenia bessy - nie podaje on nam dokładnego dnia, ani nawet półrocza, ale w porę pozwoli nam uciec z zyskiem.

Przyszłość zaskakuje. ZAWSZE. Choćbyśmy zdobyli całą wiedzę świata, nigdy nie będziemy w stanie całkowicie przewidzieć przyszłości. Zawsze jest czynnik, który zmienia zasady. To motto będę umieszczał pod każdym wpisem z cyklu "Wróżka bessa", żebyśmy nie zapomnieli, że jesteśmy tylko ludźmi, a nie prorokami.

niedziela, 22 stycznia 2012

Jak inwestować? Mnie się pytacie?!

Wiele osób zaciekawionych moim nietypowym hobby pyta mnie "Jak zarobić na giełdzie?". Wszyscy niemal reagują śmiechem, kiedy odpowiadam neutralnie "To zależy". Zazwyczaj dyskusja kończy się właśnie na miłych uśmiechach. Zadający pytanie liczą, że podam konkretne aktywa, konkretne akcje, najlepiej jeszcze stopę zwrotu. Chociaż każdy z nas kiedyś o to pytał, udzielanie konkretnej odpowiedzi jest po prostu niedorzeczne - każdy inwestor jest inny i to, co dla jednego będzie bezpieczną przystanią, dla drugiego będzie istnym przekleństwem. O co więc chodzi?

Benjamin Graham w "Inteligentnym Inwestorze" dzieli ludzi oszczędzających na dwie podstawowe grupy: inwestorzy aktywni i defensywni. Jedyną cechą wspólną tych grup jest cel - zarobianie pieniędzy. Już na tym etapie, mam trudności ze znalezieniem kolejnej cechy wspólnej tych dwóch grup. Z perspektywy zgryźliwego obserwatora postaram się opisać te dwie grupy tak, żebyście mogli wybrać tę, która bardziej odpowiada waszemu temperamentowi.

Inwestor defensywny to leń! Nic mu się nie chce, chciałby nic nie robić i jeszcze czerpać z tego korzyści. Najgorsze jest jednak to, że ma możliwości zarabiania - lokaty, obligacje, akcje z dobrą dywidendą dają poniżej 8 procent zysków rocznie , ale co to jest - wystarczy może na waciki.

Inwestor aktywny to szaleniec. Sądzi, że przeczyta kilka raportów, pozna dobrze spółkę, kupi jej akcje, albo lepsze obligacje i będzie zarabiać powyżej 8 procent. Na domiar tego ma ochotę czytać te wszystkie raporty, artykuły - to przecież sterta bzdur i nieracjonalnych wskaźników, a przecież i tak przeoczyć można detal, który zamiast zysków, wygeneruje straty.

Jeżeli lubimy ryzyko, jesteśmy aktywni, mamy dość dużo wolnego czasu i smykałki, powinniśmy zdecydowanie zostać inwestorami aktywnymi. Takimi właśnie ludźmi są w większości moi czytelnicy. Inwestorzy defensywni wolą pewność, w głowie przechodzą już na emeryturę z konkretną kwotą pieniędzy i odpoczywają. Bez względu na to, jaką drogę wybierzemy, powinniśmy się dobrze czuć - aktywny inwestor defensywny będzie tracić pieniądze na ciągłych transakcjach, a leniący się inwestor aktywny w końcu przeoczy ważną informację i straci. Wszystko musimy dostosować do własnych potrzeb i predyspozycji - oba podejścia pozwalają zarabiać pieniądze. Ja wybrałem drogę inwestora aktywnego, bo nie potrafię patrzeć na marne zyski - wziąłem sprawy w swoje ręce i chcę osiągnąć sukces. Każdy jednak może taki sukces osiągnąć.

piątek, 20 stycznia 2012

Dywidenda, czy może skup akcji

Nie wszystkie spółki potrzebują wielkich nakładów inwestycyjnych - firmy duże i szacowne, głównie z branż tzw. starej gospodarki nie potrzebują nowych systemów informatycznych, przetwarzania w chmurze itd. Taka firma mając dobrą politykę produkcji i sprzedaży wypracowuje dobry zysk dla akcjonariuszy - no właśnie. Czy na pewno jest to zysk akcjonariuszy? A może zyski idą do kieszeni prezesów, leżą długo na lokatach i się marnują, albo są marnotrawione na inne "niezbędne" wydatki?

Prezesi spółek dobrych (a przecież tylko takich szukamy) potrafią dzielić się racjonalnie zyskiem - oddają część zysku akcjonariuszom, żeby mogli czerpać z nich korzyści. Wbrew pozorom, nie tylko dywidenda, jest sposobem na zrobienie akcjonariuszom prezentu. Skup akcji w celu umorzenia może być bardzo rozsądnym rozwiązaniem. Jeśli spółka mająca 100 tysięcy złotych rezerw skupuje 100 tysięcy z miliona akcji, to wartość firmy bardzo wzrasta. Ta sama wartość dzielona przez milion akcji jest oczywiście mniejsza, niż wartość tej samej firmy, która ma w obiegu 900 tysięcy akcji. Mniejsza o puste przykłady - ważniejsze jest, czy taki skup się opłaca, czy nie.

Spółka Śnieżka, której właśnie się przyglądam, skupiła od debiutu dość dużo akcji. Na początku było ich 14 200 tysięcy, a teraz jest ich tylko 13 551 tysięcy. Bardzo ładnie, więc trzeba zadać kolejne pytanie: czy akcje są skupowane po rozsądnej cenie? Płacicie za akcję 10 zysków, czy 50? Jeśli spółka decyduje się na zakup akcji własnych podczas bessy, to można przypuszczać, że działa w interesie akcjonariuszy - akcje umorzone za dobrą cenę dają akcjonariuszom podwójny zysk. Jeśli jednak firma płaci za akcje zbyt dużo, oznaczać to może, że chce wzbudzić wokół siebie sztuczny szum - dobry prezes nie chodzi do CNBC mówić o skupie, tylko kontroluje rynek, by kupić akcje tanio. Środki na umorzenie akcji własnych w czasach kryzysu mogą dać nam również sygnał, że firma przetrwa burzę - w czasach oczyszczającej rzezi, nasza wspaniała spółka skupuje akcje, by akcjonariusze mieli zyski - długoterminowe zyski. Efekty skupu akcji są widoczne z opóźnieniem. W sytuacji racjonalnego skupu, zarząd daje nam też mimowolnie sygnał, że jego akcje są w danym momencie tanie:-) Jeżeli Śnieżka skupuje akcje po około 24 złote, można przypuszczać, że cena ta jest relatywnie atrakcyjna. Nie znaczy to jednak, że cena spełnia nasze wymagania co do marży bezpieczeństwa.

Dywidenda może być wypłacana rok w rok, albo sporadycznie - firmy, które nie są w pełni stabilne, czyli nie wypłacają dywidend rok w rok, są na pewno mniej pewną inwestycją, niż te, które generują dywidendę każdego roku. Śnieżka od debiutu na giełdzie wypłaciła akcjonariuszom w formie dywidendy ponad 7 złotych. Nawet w przypadku braku wzrostu cen akcji, inwestor ma w takim przypadku zyski, za które może kupić tanie akcje w kryzysie, wpłacić na lokatę, lub czerpać inne korzyści. Dywidenda ma ogromną moc i polepsza wskaźnik ROE - pieniądze wypłacane akcjonariuszom nie są dodawane do kapitału własnego, więc taka firma staje się również lepszą w oczach ekonomistów i funduszy inwestycyjnych. Nie znaczy to jednak, że inwestor indywidualny nie czerpię z tego tytułu korzyści.

Zarówno dywidenda, jak i skup akcji własnych dają jasny sygnał - firma jest stabilna i nie zamierza wywoływać wokół siebie burzy związanej z marnotrawieniem zysków. Oczywiście ta dobra dywidenda i dobry skup - niektórzy potrafią grać na sentymentach i będą nas wodzić skupami i szczątkowymi dywidendami, ale na pewno lepiej jest trzymać akcje, które jednak zwracają zysk akcjonariuszom. My przecież lepiej wiemy, co zrobić z nadmiarem gotówki, prawda:-)

środa, 18 stycznia 2012

Longterm Laureatem prestiżowego konkursu? To możliwe

Jeden z moich ulubionych blogerów - Albert "Longterm" Rokicki bierze udział w konkursie na BlogRoku 2011 w kategorii Profesjonalne. Jeśli chcecie oddać na niego głos, wysyłajcie sms o treści B00302 na numer 7122. Sam wysłałem już smsa, gdyż doceniam blog Alberta jako źródło głębokich przemyśleń na temat giełdy. Poniżej jeden z komentarzy Longterma

Philip Fisher - rasowy fundamentalista

Kolejny człowiek, którego strategia jest dobra na tyle, że nie sposób ją zignorować. To człowiek, który przez 46 lat nie zmieniał zdania o posiadanej spółce: http://www.pb.pl/2520561,83221,inwestorzy-wszech-czasow-philip-artur-fisher W powyższym artykule możecie przeczytać o tym niezwykłym inwestorze. Swoją strategię w oparciu o metody Fishera, opracował również Warren Buffett. Co radzi nam Fisher? Zadaje on 15 prostych pytań. Lista odpowiedzi na nie powinna dać nam obraz firmy - jeśli kreuje się on tak dobrze, jak w roku 1958 Motorola, to możemy być przekonani, że minimalizujemy ryzyko strat do niemal zera.

Zobaczmy więc, czy polecana spółka CD PROJEKT RED, spełnia te wymagania - jej działalność jest prawdopodobnie dla większości z Was bardziej zrozumiała, niż działalność innych polecanych przeze mnie spółek, więc na jej przykładzie odpowiemy na 15 pytań Fishera:
1. Czy firma posiada produkty, lub usługi, które mają wystarczający potencjał pozwalający na wzrost sprzedaży w ciągu przynajmniej kilku lat? CD Projekt ma Wiedźmina, który jest marką rozpoznawalną i dobrze kojarzoną - bardzo prawdopodobne jest, że kolejne części sprzedadzą się lepiej.
2. Czy zarządzający w firmie mają determinację do rozwoju produktów lub procesów, które będą podnosić potencjał sprzedaży, gdy obecne zostały już w dużej mierze wykorzystane? Własny multiplatformowy silnik, gog.com do zwiększania potencjału sprzedaży, oraz szeroko zakrojone kampanie reklamowe dają według mnie pozytywną odpowiedź na to pytanie.
3. Jak skuteczne są prace badawczo - rozwojowe w stosunku do wielkości firmy? Własny silnik i nowa marka, są na pewno dobrym sygnałem. Czy jest to wystarczająco dużo? Konkurencyjny City Interactive musiał kupić silnik do swojej flagowej produkcji, chociaż silnik do gier FPS jest teoretycznie prostszy w wykonaniu.
4. Czy firma ma ponadprzeciętną strukturę sprzedaży? W gog.com drzemie moim zdaniem więcej potencjału, niż się wydaje chociażby analitykom - w perspektywie kilkunastu lat spodziewam się, że zyski gog.com przekroczą zyski z marki Wiedźmin. Czy to możliwe? Założę się, że większość z Was twierdzi, że nie:-)
5. Jakie są zyski w firmie? Czy zyski CD PROJEKT RED są dobre? na to pytanie już musicie odpowiedzieć sobie sami - osobiście uważam je za dobre, ale nie rewelacyjne.
6. Co firma robi w celu utrzymania lub poprawy zysków? Darmowe DLC do Wiedźmina, nowe umowy z dużymi wydawcami w związku z działalnością gog.com, skoro mamy już być skrupulatni, to niech będą też uwzględnione bajki Disneya:-)
7. Czy w firmie panują wybitne stosunki pracy wśród jej pracowników? Czy odejście Tomasza Gopa rzeczywiście jest motywowane powodami osobistymi? Czy dochodzą do Was głosy, że pracownicy są odsuwani na dalszy plan? Ja osobiście nie miałem takich sygnałów, jednak sądzę, że stworzenie gry na tak wysokim poziomie, jest po prostu niemożliwe, gdy te stosunki nie są dobre.
8. Czy w firmie panują wybitne stosunki pracy wśród jej kierownictwa? Założyciele CD PROJEKTU to znajomi, lub rodzina, więc podział pracy jest według mnie całkiem racjonalny - Michał Kiciński sprawia wrażenie człowieka bardzo rozsądnego - tutaj również odpowiedź może być subiektywna.
9. Czy w firmie występuje głębokie zarządzanie? W tej branży jest to bardzo ważny czynnik - przy utrzymującym się wysokim ROE i rozszerzaniu segmentów działalności można zaryzykować odpowiedź "Tak" na zadane pytanie.
10. Jak dobrze firma kontroluje koszty? Planowana emisja może świadczyć, że nie wszystko jest idealnie. Z drugiej strony jednak mamy do czynienia ze zmniejszaniem się zadłużenia długoterminowego, więc odpowiedź na to pytanie również nie jest oczywista. Osobiście jednak uważam, że jest całkiem dobrze.
11. Czy istnieją inne aspekty działalności, charakterystyczne dla rynku, które dadzą inwestorowi wskazówki, jakie będą relacje firmy z konkurentami? W tej branży trzeba stosować różne chwyty - chociażby premiera Wiedźmina w sezonie ogórkowym świadczy o tym, że CD PROJEKT RED boi się przedświątecznej konkurencji i tytułów pokroju Skyrim - pośpiech związany z premierą W2 na PC mógł być związany ze zbliżającą się premierą Skyrima.
12. Czy firma posiada krótko- czy daleko sięgające odniesienie do zysków? Tutaj odpowiedź jest uzależniona od charakteru branży - produkcja gry, to wieloletnia praca, więc pozytywna odpowiedź na to pytanie wcale nie gwarantuje, że ten czynnik jest sprzyjający. Strategia na lata pokazuje jednak, że Redzi to długodystansowcy.
13. Czy w najbliższej przyszłości rozwój firmy będzie wymagał takiej ilości funduszy kapitałowych, że większa liczba akcji anuluje korzyści obecnych akcjonariuszy z tego przewidywanego wzrostu? Sądzę, że najgorszy okres w rozwoju jest już za nami - konsolowy Wiedźmin postawi na nogi finanse firmy - dość dobrze zrobił to już W2 na PC. Planowana emisja nie jest duża, więc sądzę, że nie ma się czym martwić.
14. Czy zarządzający mówią swobodnie o sukcesach, a milczą, gdy występują kłopoty? No cóż, tutaj można trochę zarzucić CD PROJEKTOWI - sukcesy sprzedaży sukcesami, ale opóźniająca się premiera kolekcjonerskiej wersji wiedźmina przeszła bez większego odzewu ze strony zarządu. Chrztem bojowym będzie na pewno premiera Wiedźmina 2 na Xbox 360 - wtedy wypatrujcie informacji zarówno dobrych, jak i złych.
15. Czy zarząd cechuje niewątpliwa uczciwość? Podanie strategii na lata świadczy o tym, że zarząd stara się traktować akcjonariuszy dobrze teraz. Czy będzie podobnie, kiedy firma nie będzie już potrzebować dużych nakładów kapitałowych? Czas pokaże.

Jak widać, pytania są dość proste - odpowiedzi już nie. Większości odpowiedzi nie znajdziemy w raportach - trzeba szukać informacji po serwisach, w prasie, może na forach. Jedno jest jednak pewne - to działa!

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Fus Ro Dah!

Muszę przyznać, że gra, którą ostatnio kupiłem, niesamowicie mnie zaskoczyła. Jest to TES V SKYRIM. Gra z gatunku RPG pod wieloma względami bije na głowę naszego Wiedźmina 2 Zabójcy Królów. Muszę przyznać, że przez weekend, przypomniałem sobie, co to znaczy spędzić beztrosko 4 godziny bez przerwy przed ekranem. Co takiego jest w Skyrim, czego nie ma w Wiedźminie?
- klimat - chociaż Wiedźmin jest bardzo swojski, to muzyka, charakterystyczna grafika i świat, są bardzo sugestywne,
- swoboda - tego nie ma w Wiedźminie - w natłoku setek zadań pobocznych, główny wątek staje się po prostu... mniej ważny,
- ogrom - mapa jest niesamowicie wielka, przejście całej gry zajmować może nawet ponad 100 godzin, pełno różnego rodzaju mieczy, łuków, czarów, wszystkiego jest więcej.

Chociaż jestem patriotą, to jednak muszę przyznać, że Skyrim jest po prostu lepszy. Niektórzy mogą mi zarzucić, że nie są to gry tego samego kroju, jednak to wciąż RPG. W dodatku wydane na wszystkie platformy. Mam nadzieję, że Wiedźmin 2 na xbox360 sprzeda się dobrze, chociaż pewnie wtedy Skyrim na tę platformę będzie się nadal sprzedawać świetnie. W każdym razie konkurencja jest i to mocna.

Podatek od zysków KGHM - przebudzenie.

Po cichu na to liczyłem - nie wykreślałem KGHM z listy spółek polecanych, bo sądziłem, że jednak ktoś pójdzie po rozum do głowy. Udało się - nie jest idealnie, ale jednak postęp jest duży.
Niższy podatek KGHM. Poprzedni projekt ustawy był skrajne niebezpieczny - z niektórych wyliczeń można było wywnioskować, że podatek będzie zabierać nawet do 75% zysku. Wartość KGHM więc wtedy drastycznie spadała. Nawet kupując z dyskontem ponad 50% mieliśmy więc praktycznie zerową pewność, że zarobimy.

Obecny kształt podatku sugeruje, że raczej nie będziemy przekraczać 25% zysków, więc inwestycja w KGHM nadal jest atrakcyjna - z ulgą podtrzymuje więc KGHM na liście spółek polecanych.

Słychać było głosy o złodziejce polskiego rządu, jednak ja wierzyłem, że wszystko się dobrze skończy - nie mam logicznego wytłumaczenia, skąd wzięła się u mnie ta wiara. Po prostu miałem nadzieję na dobry finał i chyba się udało:-)

sobota, 14 stycznia 2012

Dywidenda - co z nią robić?

Gdy spółka ma się dobrze, nie potrzebuje dużych nakładów inwestycyjnych, może wypłacać dywidendę. Pod dywidendę grają spekulanci, ale nie oznacza to, że uwaga inwestora skoncentrowanego powinna koncentrować się na wszystkich innych aspektach, prócz dywidendy. Dla inwestorów skoncentrowanych dywidenda jest niezmiernie ważna - w wielu aspektach może znacząco wpływać na marżę bezpieczeństwa

Niektóre z polecanych przeze mnie spółek wypłacają dywidendy. Za rok 2010 dywidendy wypłacały np. CCC - 1,50 zł na akcję; BUDIMEX - 9,08 zł na akcję; PBG - 1,40 zł na akcję; KGHM - 14,90 zł na akcję.

W serwisach giełdowych często podaje się tzw. stopę dywidendy, czyli iloraz wypłacanej dywidendy przez średnią cenę rynkową akcji - to bardzo ważny wskaźnik. Dzięki wartościom z przeszłości możemy przypuszczać ile dywidendy dostaniemy, jeśli kupimy akcje spółki. Moja poprawka definicji stopy dywidendy dotyczy tylko ceny - zamiast średniej ceny rynkowej, proponuję podać cenę nabycia. Dzięki temu wiemy dokładnie, jaki procentowy zysk w danym roku mamy w związku z dywidendą.

Przy obliczaniu wartości wewnętrznej bierzemy pod uwagę margines bezpieczeństwa - wymagam, aby ten wynosił minimum 50%, jednak dywidenda daje mi jeszcze większą poduszkę bezpieczeństwa. Jeśli spółka przez wiele lat wypłaca dywidendy, to możemy sądzić, że w przyszłości też tak będzie - dokładna analiza powinna sprytnemu inwestorowi dać odpowiedź, czy spółka będzie w stanie w przyszłości wypłacać dywidendy. Dzięki dywidendom, możemy nasz margines bezpieczeństwa potraktować odrobinę bardziej liberalnie - jeśli spółka wypłaca dywidendy o stopie około 10%, to możemy śmiało kupić spółkę z marżą bezpieczeństwa 40%. Nigdy jednak nie mamy całkowitej pewności, że spółka zechce podzielić się z nami zyskiem.

Ale co robić z dywidendą z akcji? Wpłacić na lokatę? Wypić zdrowie zarządu? Kupić sobie nowy zegarek? Kupić kolejne akcje?
Właściwie dywidenda jest już całkowicie naszą własnością, więc właściwie nie mam prawa odradzać Wam żadnej, z wymienionych opcji. Chciałem jednak zwrócić uwagę na ostatni aspekt - reinwestowanie w akcje spółki

Załóżmy, że mamy 100 akcji Budimexu kupionych po 73 złote. Za każdą akcje dostaliśmy 9,08 zł dywidendy za rok 2010. 908 złotych w zamian za to, że kupiliśmy spółkę i mieliśmy ją w dniu przyznania prawa do dywidendy. Wyliczając wartość metodą Grahama(biorę pod uwagę tylko zyski z trzech kwartałów tego roku, mnożnik wynosi 16,5) mamy wartość wewnętrzną 125 złotych. Wartość ta pokrywa się z podawaną w październiku przeze mnie ceną. Za 908 złotych możemy kupić 12 akcji Budimex-u. Jeśli nasze prognozy się spełnią, z zainwestowanych 908 złotych(pominąłem drobną nadwyżkę i prowizje) otrzymamy 1500 złotych(12*125). Więc jeśli Budimex spełni pokładane nadzieje, to reinwestowane dywidendy przyniosą dodatkowe zyski.

Budimex oczywiście może płatać mi figle, jednak sądzę, że reinwestowanie środków z dywidend jest rozsądne. Pamiętajmy jednak, że nie musimy kupować akcji od razu. Jeśli uważamy spółkę za obecnie przewartościowaną, możemy wstrzymać się z kupnem - wpłacić na lokatę i kupić w odpowiednim momencie - dywidenda to ogromna siła, chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka.

czwartek, 12 stycznia 2012

Interpretacja wskaźnika C/Z dla całej giełdy

Kupując akcje zastanawiamy się, jaka jest sytuacja naszej spółki, czy to już dobra cena, czy dostajemy więcej, niż płacimy. Skupiamy się na analizie firmy - to bardzo słuszne podejście, jednak krótkie spojrzenie na wskaźniki dotyczące całej giełdy, może nam dać dodatkowe odpowiedzi na pytanie, czy cena jest już najniższa - nigdy nie trafimy idealnie, jednak wykres może dać dość dużo wskazówek.

Wykres wskaźnika C/Z dla WIG od końca 2007 roku
Patrząc na wskaźnik C/Z na przestrzeni kilku ostatnich lat, możemy wywnioskować, że obecny poziom cen na całym rynku, jest atrakcyjny w stosunku do zysków osiąganych przez spółki. Nie znalazłem niestety wykresu dla całej historii polskiej giełdy - jeśliby któryś z uważnych czytelników znalazł takowy wykres, byłbym bardzo wdzięczny:-) Benjamin Graham w swojej książce pokazał jednak, jak wskaźnik C/Z zachowywał się na przestrzeni ponad 40 lat. Po szczegółową analizę odsyłam do książki, jednak ogólnie rzecz ujmując - przez lata 1929-1973 wskaźnik C/Z wynosił średnio 12,5-13. Wartości właśnie poniżej 12 wskazują, że mamy dużą pewność, że nie przepłacamy na akcje. Nie oznacza to, że akcje nie spadną - na pewno jednak oznacza, że spadki nie będą tak drastycznie, jak w sytuacji, gdybyśmy kupowali przy C/Z na poziomie np.20!

Trzeba wziąć jednak pod uwagę, że badamy okres, w którym komputery jeszcze nie były spopularyzowane, a obroty i łatwość zawierania transakcji, były zupełnie inne. Dzisiaj wskaźnik C/Z jest bardziej dynamiczny i przez to dużo łatwiej kupić tanio, sprzedać drogo. Kupowanie przy wskaźniku 12 jest więc względnie bezpiecznie, zwłaszcza, że nawet hossa w 2010 roku powodowała wzrost tego wskaźnika powyżej 20. Jest więc duża szansa, że w okresach nieuzasadnionego optymizmu, będziemy mogli sprzedać nasze akcje przy wskaźniku około wartości 20. Nikt nam tego nie zagwarantuje, jednak jest duże prawdopodobieństwo, że wysokie wskaźniki C/Z będą się utrzymywały w przyszłości.

Niskie C/Z nie zagwarantuje nam sukcesu, jednak kupując przy względnie niskiej wartości tego wskaźnika, mamy więcej pewności, że kupujemy tanio, niż gdybyśmy kupowali np. powyżej wartości 17. Uważam, że obecny wskaźnik C/Z (9.78) jest bardzo korzystny i gwarantuje względnie wysokie bezpieczeństwo transakcji.

środa, 11 stycznia 2012

Samozachwyt - mój największy grzech

Wpis o Cormay'u okazał się bardzo kontrowersyjny - otrzymałem wiele maili, w komentarzach kilka nieprzychylnych uwag. Najważniejsza dotyczyła oceny bez czytania raportów rocznych. No cóż - w sumie tak bardzo chciałem udowodnić wszystkim, że się mylą, że zapomniałem o najważniejszym - raporcie. Podstawiając kilka danych do wzoru, opracowałem sobie obraz spółki - na skróty. Dlaczego? Bo chciałem szybko przewidzieć spadek ceny, zanim się on zacznie. I to był właśnie błąd. Teraz widzicie, że nikt nie jest idealny - nawet ja. Żeby zachować resztki honoru, postaram się przeczytać raporty spółki Cormay i dać Wam pełny obraz spółki - interesuję się nowymi technologiami, chociaż muszę też przyznać, że oglądając w zeszłym roku film o anoreksji, o mało nie zemdlałem - nie jest to więc w całości mój krąg kompetencji. Na ile jednak będę potrafił, na tyle postaram się poznać tę spółkę. Nie zrobię tego od razu, ale poinformuję Was o postępach.

Chociaż niedocenienie spółki wspaniałej nie jest szkodliwe dla portfela, to sytuacja odwrotna, już tak. W związku z tym jednak się cieszę, że dostałem baty od Was, niż od rynku. Najbardziej przydatna lekcja wynika dla nas wszystkich właśnie przez takie idiotyczne błędy. Trzeba te błędy naprawiać.

wtorek, 10 stycznia 2012

Im wyższe zyski, tym wyższe C/Z - Cormay

Dzisiaj zabawa w proroka - taka mała rozgrzewka przed kolejną bessą. Im lepsze zyski osiąga spółka, tym większy respekt zyskuje w oczach inwestorów - najpierw do gry wchodzą fundamentaliści - kupują oni tanio wspaniałą firmę, za dobrą cenę. Kiedy firma podaje pierwsze dobre wyniki, wkraczają niezdecydowani, potem technicy. Kurs rośnie, inwestorów przybywa, wszyscy się cieszą. I w tym momencie pojawia się czerwona lampka, której niestety nie widzi spora część blogerów. Nie chcę tutaj nikomu ujmować rozumu - nie jestem od nikogo mądrzejszy, ale obecna cena Cormay'a jest po prostu za wysoka. Mimo to, spółka jest polecana, bo jest w silnym trendzie wzrostowym. Widząc taki wykres, większość z nas automatycznie przyjmuje do wiadomości, że tak będzie zawsze, ale to nie jest prawdą. Czy wskaźnik C/Z na poziomie 42 jest uzasadniony? Czy firma w przyszłości ma szanse uzyskać dwa razy większe zyski, by wskaźnik spadł do 20? Jaki wskaźnik ROE uzyska spółka w tym roku? Czy emisje akcji mające miejsce nawet w okresie (podobno) dobrym, są poważne? Nie analizowałem tej spółki dogłębnie, więc na te pytania musicie sami sobie odpowiedzieć.

Nawet bez analizy jednak mogę śmiało wysunąć wniosek, że Cormay jest za drogi - jeśli wymagałbym marży 50%, to musiałbym ustalić wycenę na poziomie 100 zysków. Wartość CCC i CDR oceniam na C/Z około 35. Za cenę wyższą więc nie opłaca się kupować praktycznie żadnej spółki - wymienione firmy odpowiadają profilom, które zazwyczaj mają wysokie wskaźniki C/Z - są to firmy szacowne i bardzo dobrze zarządzane. Czy Cormay, generujący ROE poniżej 20, jest w stanie stać się taką spółka? Czy emisje akcji są rzeczywiście potrzebne? Ile możecie stracić na tych emisjach? Czy starzejące się społeczeństwo będzie chorować na potęgę?

Nie daję gwarancji, ale jestem zdania, że Cormay czeka gwałtowna przecena - zastanówcie się, czy przyszłość rzeczywiście jest tak świetlana. Nawet jeśli się mylę, to zyski nie będą duże - z niczego przecież nie wyczarujemy dodatkowej kapitalizacji giełdowej.

niedziela, 8 stycznia 2012

Schematy blokowe w inwestowaniu

Niektórzy z Was pewnie wiedzą, że moją drugą pasją, obok inwestowania, jest informatyka. Osoby z rozwiniętą lewą półkulą mózgową łatwo pewnie rozumieją, o co chodzi w schematach blokowych.
Jest to sposób prezentowania działania programu(algorytmu), polegający na wypisaniu wszystkich możliwości i opisaniu działań, w przypadku ich wystąpienia. Ostatnio wpadłem na pomysł, żeby prezentować moje strategie inwestycyjne w schematach blokowych. Napisałem prosty schemat, żeby wytłumaczyć wam działanie schematów blokowych w inwestowaniu:

Nie jest to oczywiście dokładny i realny algorytm, gdyż jest najnormalniej w świecie zbyt prosty. W rzeczywistości strategia inwestycyjna wymaga dużo bardziej złożonego algorytmu. Jednak ogólną zasadę przedstawiłem. Po co ten schemat? To proste: w okresie, gdy targają nami emocje, gdy nie wiemy co robić, nasz algorytm może przywołać nas do porządku. Wcześniej ustalona strategia pozwoli nam robić to, co wcześniej planowaliśmy, co zakładaliśmy sobie, gdy nie targały nami emocje. Jest to bardzo dobry sposób dla osób niecierpliwych, które mają problem z konsekwencjami swoich wyborów. Do takich osób również ja należę.

sobota, 7 stycznia 2012

Zmiana układu

Wszyscy zapewne zauważyli, że zmieniłem układ bloga - trzy kolumny wydają mi się bardziej czytelne - mam nadzieję, że odnosicie podobne wrażenie. Wszystko jest pod ręką, nie trzeba zjeżdżać na dół, by znaleźć ciekawe posty. Na stronach prowadzących statystyki na temat polskiego internetu widać, że nadal niemal 17% internautów pracuje w rozdzielczości 1024x768, więc taką właśnie wartość bloga ustawiłem. Większość jednak pracuje w wyższych rozdzielczościach, więc nie będzie problemu z przewijaniem strony na boki.

piątek, 6 stycznia 2012

Omówienie ankiet: "Jak oceniasz swoje umiejętności jazdy samochodem" i "Strategia którego inwestora jest Ci najbliższa"

Jak oceniasz swoje umiejętności jazdy samochodem?
Powyżej przeciętnej 8 głosów
Poniżej przeciętnej 5 głosów

Specjalnie nie dałem Wam trzeciej opcji "przeciętnie", żebyście jednak opowiedzieli się za którąś ze stron - gdybym umieścił trzecią opcję, pewnie większość z Was wybrałaby właśnie tę opcję. Wynik ankiety jest jednak inny. Pewnie moja opinia wywoła burzę, ale chcę tylko, żebyście zastanowili się nad tą ankietą na płaszczyźnie inwestycji. Czy uważacie się za mądrzejszych? Czy lubicie mieć rację? Czy stan waszego konta potwierdza Waszą tezę?

Popadanie w samozachwyt jest kolejnym bardzo poważnym grzechem - niestety ja też ten grzech popełniam - kiedy specjaliści przepowiadają upadek strefy Euro już w tym roku, pukam się w czoło, że wysuwają tak idiotyczne w mojej ocenie proroctwa. Ale co, jeśli mają rację? Co się stanie, jeśli wybuchnie kryzys, który utrzyma się długie lata? Co wtedy ze mną będzie? Ile będę potrzebował czasu, żeby odrobić straty przez moją ignorancję. A może nigdy się nie odkuje? Myślenie o sobie, jako o Alfie i Omedze jest bardzo destrukcyjne.

Strategia którego inwestora jest Ci najbliższa?
Benjamina Grahama 4 głosy
Jessego Livemore'a 1 głos
Warrena Buffetta 2 głosy
Georga Sorosa 0 głosów
Philipa Fishera 0 głosów

Szczerze zdziwiła mnie ta ankieta. Po waszych komentarzach sądziłem, że większość z Was opowiada się za Philipem Fisherem - pytanie o działalność firmy, traktowanie pracowników, ogólna renoma - chociaż Warren Buffett również przykłada uwagę do tych spraw, to jednak Philip Fisher jest znany jako ten, który sprawdzał absolutnie każdy "kąt" w firmie. Wygrana Grahama w ankiecie sugeruje, że chcecie poświęcić dużo czasu na analizę firm, ale wolicie wyliczenia matematyczne. Jest to również uwaga dla mnie - lubicie czytać o tanich akcjach:-) Ogólna konkluzja do ankiety jest jednak zgoła inna - ZNAJDŹ MENTORA! Mistrz pomoże zaoszczędzić lata praktyk i popełniania błędów - gdybym nie usłyszał o Warrenie Buffecie, pewnie do dzisiaj panikowałbym, gdyby akcje spadałyby poniżej ceny zakupu - mistrz do bezcenny głos rozsądku, który wie lepiej od Was, w którym podążać kierunku. Musicie tylko znaleźć mistrza, którego strategia jest zgodna z Waszym temperamentem - jeśli lubicie spekulować, to nigdy nie przyjmiecie strategii Grahama, czy Fishera. Uczcie się na błędach innych, by stać się bogatymi i szczęśliwymi - tylko takie inwestowanie ma sens.

środa, 4 stycznia 2012

Ponad chciwością i strachem

Giełda jest tłumem głów, które często pozbawione są mózgu. Skoro ten organizm jest bezmózgi, bardzo prawdopodobne, że robi rzeczy według określonych schematów. Jest jak reakcje kaskadowa - wszystko jest wynikiem poprzedniej reakcji. Łatwiej nauczyć psa aportowania, niż człowieka, bo pies nie założy związku zawodowego i nie będzie chciał podwyżki płac. Tłum inwestorów jest tworem prostszym, niż pojedyncza jednostka.

Giełda ze względu na swą wielkość jest właśnie takim właśnie organizmem - my też go możemy tworzyć, jeśli stracimy nasz indywidualny tok rozumowania. Jeśli staniemy po drugiej stronie barykady, możemy korzystać z tego, co potrafi czynić ten wielki organizm.

W hossie wartości rynkowe spółek przekraczają wartości wewnętrzne, a w bessie schodzą nisko poniżej tych wartości. To najprostszy dowód na to, że rozumiejąc działanie tłumu, potrafimy zarabiać. Tak, dobrze rozumiecie! Kupowanie w kryzysie to pierwszy i najważniejszy etap pokonywania rynku. Wykorzystując nieracjonalność innych inwestorów, możemy zarabiać duże pieniądze.

Warren Buffett kupuje akcje bez założenia, że je sprzeda. To jeden ze sposobów korzystania z właściwości tłumu. My możemy trzymać akcje, kiedy przekraczają wartość wewnętrzną, bo wiemy, że ludzka chciwość wyniesie je dużo wyżej. Potęga tego prostego sposobu inwestowania jest nieoceniona.

Psychologia odgrywa ważną rolę na giełdzie. Sam nie jest w stanie pojąć wartości, jaką niesie, jednak nie można odmówić psychologom użyteczności. Inwestorami rządzi strach i chciwość - dwa powody, dzięki którym mamy okazje do kupna wspaniałych firm po niskich cenach i sprzedania ich po wysokich cenach.

wtorek, 3 stycznia 2012

Skala piractwa na czołowych platformach

Raport o najczęściej pobieranych grach w 2011 roku Dzisiaj tylko powyższy link i krótki komentarz - PC jest nadal najbardziej podatną na piractwo platformą - zobaczcie, jak wielka różnica jest między najbardziej piraconym Crysisem 2 na PC, a Gears of War3 na Xboxa 360. Nie cieszy mnie obecność Crysisa na szczycie listy. Obok Wiedźmina jest on moją ulubioną grą i nie wyobrażam sobie, żeby nie stał u mnie na półce obok Wiedźmina 2. Niestety prawie 4mln ludzi sądzi inaczej. Cieszy jednak, że spekulacje na temat 4,5 mln ściągniętych wiedźminów były przesadzone. Brak DRM poskutkował.

Dlaczego PC jest tak pokrzywdzone? Nielegalne kopie są po prostu łatwiej dostępne - wystarczy grę pobrać, zainstalować cracka i można grać. Na xboxie natomiast trzeba jeszcze konsolę odpowiednio przerobić, kupić odpowiednią płytę, nagrać i uważać na wszelkiego rodzaju bany. Również polityka producentów jest ukierunkowana na konsole - niosą one po prostu więcej zysków, a gracze PC odpowiadają właśnie w ten sposób.

Jako fan PC od dziecka nie podzielam tego zdania - konsole pod względem grafiki nigdy nie dorównają PC, no i gry są znacznie tańsze - oprócz tego można kupić przecież grę w promocji na STEAM, ewentualnie jakieś pismo z dołączonymi pełnymi wersjami. Ogólnie PC jest platformą tańszą w utrzymaniu i walka z piractwem będzie trwać, bo póki gracze nie zrozumieją, że za grami stoją zdolni ludzie, którzy ciężką pracą chcą zarobić na swoje rodziny.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Nie ma złych akcji, są tylko akcje zbyt drogie.

Benjamin Graham w swojej książce sugeruje, że istnieje cena akcji, która może nakłaniać nas do zakupu nawet jeśli spółka, nie przynosi dobrych zysków.

Czy dobrym rozwiązaniem jest kupić akcje upadającej spółki za 0.2 wartości księgowej? Czy kupicie akcje KGHM, jeśli podatek 75% spowoduje spadek ceny do (mówię całkowicie hipotetycznie) 10 złotych?
Ile osób, tyle odpowiedzi, więc każdy musi sam zdecydować, czy kupowanie akcji skrajnie niedowartościowanych może być zyskowne w przypadku firm złych. Osobiście uważam, że lepiej jest kupić spółkę droższą, ale solidną, niż taniego parabankruta. Idealnym połączeniem jest kupno spółki dobrej, która jest absurdalnie tania - wśród polecanych spółek jest obecnie taka okazja:-)

Taka strategia nie jest spekulacyjna - musicie przecież wiedzieć, ile warta jest spółka, która chcecie kupić. Możecie przepłacić bardzo często i najłatwiej o taki błąd właśnie wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy - podczas nielogicznej hossy!