środa, 30 listopada 2011

Przeklęte piractwo.

Dowód na to, że ludzie w dużej mierze są złodziejami.Wiedźmin 2 pobrany ponad 4mln razy Jest to chyba największy czynnik ryzyka, w inwestowaniu w spółki z branży komputerowej. Mam nadzieję, że przetwarzanie w chmurze i pomysły takie, jak OnLive, zminimalizują problem piractwa.

Dźwignia sposobem na upadek z wysokości

Każda firma musi się zadłużać: faktury z odroczonym terminem spłaty, kredyty inwestycyjne, banki również zapożyczają się nawzajem. Pożyczka jest naturalnym sposobem pozyskiwania kapitału, ale nie jest to niestety worek bez dna. Firma, która ma zbyt dużą dźwignię finansową, jest skazana na upadek, jeśli pożyczka jest marnotrawiona.

Kryzys w 2008 roku pokazał, jak niebezpieczna może być dźwignia. Upadające banki, między innymi Lehman Brothers miał ogromną dźwignię finansową - kapitał obcy był w pewnym momencie 30 razy większy od kapitału własnego! Jeśli dołożyć do tego kredyty, które nie są regularnie spłacane, mamy istny armagedon. Na dodatek kredyty były rozrzucane na wszystkie strony, nie wymagano praktycznie wkładu własnego, podczas zaciągania kredytu hipotecznego. Kiedy mieszkania potaniały, a kredyty przestały być spłacane, banki mogły już się tylko pukać w czoło, dlaczego nie przewidziały takiego scenariusza. Największy obecnie Bank w USA - Bank of America, dzięki racjonalnemu portfelowi kredytowemu przetrwał. Nie ma się więc co dziwić, że Warren Buffett zdecydował się kupić akcje tego banku za ponad 5mld dolarów.

Zarząd tego banku wiedział, że dźwignia nie jest dobrym rozwiązaniem, dlatego nie korzystał z niej. Nie był na topie przed rokiem 2008, ale teraz już jest, bo w długim terminie wszystkich nierozsądnych zarządców czekają kłopoty.

Zwracajcie uwagę na dźwignię. W każdej branży inna wartość dźwigni jest racjonalna, a jedna dźwignia nie jest równa drugiej - do wszystkiego trzeba podchodzić z dużą wiedzą i dystansem. Jeśli nie weźmiecie tego pod uwagę, mogą czekać Was kłopoty.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Omówienie ankiety "GDZIE TRZYMASZ OSZCZĘDNOŚCI?"

W skarpecie 1 głos
Na lokacie 10 głosów
Na koncie oszczędnościowym 6 głosów
W akcjach, obligacjach, walutach itd 18 głosów
Nie mam oszczędności 4 głosy

Nie mam rewolucyjnych wniosków na temat oszczędzania: kto oszczędza, ten ma:-) Jeśli uda nam się odłożyć trochę pieniędzy, mamy zawsze jakieś zabezpieczenie. Czy jednak nasze pieniądze są bezpieczne w domu? Nie chodzi mi tutaj o złodzieja w kominiarce - mam na myśli złodzieja naprawdę doskonałego - inflację. Czy za 5 lat kupisz tyle samo chleba, paliwa, ciastek, czy gazu za to, co masz dzisiaj? Czy nie lepiej byłoby, gdyby inflacja nie zjadała Twoich pieniędzy? Lokata jest takim rozwiązaniem - wystarczy poświęcić około dwóch godzin, by nasze pieniądze nie zostały "skradzione" przez inflację.

Każdy powinien sam decydować o tym, gdzie trzyma pieniądze, więc wybór, między lokatą, kontem, a akcjami zostawiam już moim czytelnikom - akcje są jednak bardziej ryzykowne, niż lokata, dlatego musicie być naprawdę pewni swoich umiejętności, jeśli zamierzacie trzymać oszczędności w akcjach.

Czy będziesz czuł się wolny, jeśli nie będziesz mieć żadnych oszczędności? Co zrobisz, jeśli niespodziewanie stracisz pracę, urodzi Ci się dziecko, albo złamiesz rękę? Czy będziesz mieć za co żyć, zanim wrócisz do pracy?
Rozumiem, że niektórzy nie mogą odłożyć pieniędzy - takie ludzkie dramaty mają miejsce. Jeśli jednak możesz sobie odmówić sobie wspomnianych ciastek, czy nowego telefonu, zrób to! Za 10 lat będziesz dużo bardziej szczęśliwy, jeśli będziesz mieć na koncie dodatkowe 300 złotych - kupiony dzisiaj telefon będzie i tak wtedy leżeć gdzieś na wysypisku śmieci.

Powtarzane jak mantra wpisy o oszczędzaniu nie mają na celu wypełnienia pustki na blogu - chcę Was namówić do oszczędzania, bo kiedy oszczędności będą potrzebne, nie będziecie musieli biegać po rodzinie, czy bankach, żeby opanować swoje kłopoty, które na pewno będziecie mieć.

sobota, 26 listopada 2011

Spadek wartości wewnętrznej, a spadek ceny.

Kryzysowe sytuacje mogą mieć i mają spory wpływ na ceny spółek - gdy prognozy nie zostają spełnione, rozczarowani akcjonariusze sprzedają akcje i ich cena nurkuje. Czy zawsze słusznie?
Warren Buffett:

Wielkie okazje inwestycyjne pojawiają się, gdy wspaniałe spółki są dotknięte przez niespodziewane okoliczności, które powodują przecenę akcji.
Ten cytat nie bez powodu pojawia się po raz kolejny na łamach tego bloga. Słabsze wyniki powodują spadek cen, ale czy jest on adekwatny do rzeczywistej obniżki wartości? Czy słabsze wyniki w danym roku mogą wpływać mocno na wycenę? Znów zobaczmy wyniki KGHM:
2007 3 934 559 złotych
2008 2 766 179 złotych
2009 2 327 993 złotych
Zauważcie, że zysk w tych latach topniał. Nie jest jednak ważne dlaczego, ważne jest to, co widać na pierwszy rzut oka, czyli to, co widzi większość ludzi. Należy nadmienić, że mieliśmy w tamtym czasie ostrą bessę. Spadek zysków wywołany głównie sytuacją gospodarczą przekonał wielu ludzi, że trzeba uciekać od KGHM-u. Jak widać nie interesowało ludzi, że spadek zysków jest chwilowy i relatywnie mały, w porównaniu ze spadkiem ceny akcji. Nawet w trwającej hossie w 2010 roku widać ruch w dół, po publikacji raportu za 2009 rok. Wielu nie pomyślało, że spadki są już zbyt głębokie, by stanowić dalsze ryzyko. Wytworzyła się więc niesowita okazja inwestycyjna, która dała okazję do osiągnięcia zysku rzędu 600 procent w 2 lata!

To tylko najbardziej obrazowy przykład mojej tezy - kiedy dobra firma ma złe wyniki, trzeba szukać tego przyczyny i przewidywać przyszłość. Nie zależy mi na super dokładnych wzorach matematycznych, wszystko trzeba obliczyć "mniej więcej", żeby wiedzieć, w którą stronę będą podążać zyski. W przypadku KGHM-u, jego wolnych środków, inwestycji, jestem przekonany, że lata takie, jak 2007-2009 są tylko przystankiem, przed dalszą ekspansją. Kto to zrozumie, będzie lepszym inwestorem.

czwartek, 24 listopada 2011

Samoulepszanie - eksperyment

Mam nadzieję, że wielu z Was przekonałem do inwestowania skoncentrowanego. Pewnie wielu też uważa się za takich właśnie inwestorów, jednak całkiem możliwe, że nie potraficie oduczyć się codziennego sprawdzania notowań. Ja też tak mam - to moja najgorsza wada w tym zakresie. Kiedy tylko nadarza się okazja, sprawdzam notowania. "Przypadkowo" takie okazje zdarzają mi się niemal codziennie, więc postanowiłem się wziąć za siebie. Cóż takiego wymyśliłem?

Od około miesiąca buduje w sobie siłę woli - powstrzymuje się od codziennego sprawdzania notowań - staram się sprawdzać notowania raz na dwie sesje, nie częściej. Od dzisiaj zaczynam sprawdzać nie co drugą, lecz do trzecią sesję. Teraz już pewnie będzie trudniej trzymać się zasad. Jakie problemy napotkałem w przez ten miesiąc? Na początku szukałem pretekstów, żeby jednak sprawdzić notowania - a to raport się znalazł, albo Grecja się kłóci i "muszę sprawdzić" itd. Zdarzyło mi się trzy razy spojrzeć kątem oka na notowania. Ostatnio jednak jest mi o wiele łatwiej.

Po co ten eksperyment? Chcę przekonać się, czy sprawdzanie notowań polepszy mój pogląd na sytuację, czy rzeczywiście coś tracę, nie sprawdzając notowań: do tej pory nie miałem takiego odczucia, więc sprawdzanie notowań codziennie w mojej ocenie nie ma większego sensu. Pamiętajcie jednak, że przyzwyczajenia zmienia się trudno. Jestem na dalszym etapie, więc będę mógł dawać rady tym, którzy z publikacją tego wpisu przestaną sprawdzać notowania codziennie. Z czasem będę sprawdzał notowania raz na 4, potem 5 dni, aż w końcu stanę się całkowicie wolny od nałogu i będę sprawdzał notowania raz na miesiąc - to mój cel! Nie biorę jednak pod uwagę czytania sprawozdań i oglądania wiadomości. Wyjątek stanowi tutaj program CNBC, w którym możecie jednak spojrzeć na notowania - myślę, że wieczorne wiadomości nie są złamaniem regulaminu. Podobnie jest z czytaniem raportów - dane z raportów nie ulegają przedawnieniu bo dniu, więc nie ma większej różnicy kiedy taki raport przeczytacie.

Metoda ta jest skuteczna tylko dla ludzi, którzy myślą długoterminowo i w ten sposób dokonali już zakupu firmy. Inwestorom, którzy nie mają pewności, polecam naukę inwestowania w wartość.

wtorek, 22 listopada 2011

A może lokata?

Na moim blogu staram się ułatwić wam inwestowanie na wiele sposobów, jednak nie oszukujmy się - to trudna sztuka i nie każdy ma dostateczną ilość czasu i "smykałki" by na tym zarabiać. Zarabiać lubią jednak wszyscy:-) Chciałbym ułatwić życie również tym, którzy nie inwestują - miałem zamiar założyć stronę o bezpiecznym inwestowaniu, jednak trafiłem wtedy na blog pod adresem Zarabiamy na lokatach, który bardzo przybliża tematykę oszczędzania na lokatach - z refleksem sprintera autor omawia nowe oferty lokat bankowych, na blogu jest też dostępny ranking najlepszych lokat - na 30, 60, 120, 180, 270 i 360 dni.

Nie ważne, czy zainwestowane pieniądze będą wam potrzebne w ciągu 30 dni, czy roku - możecie zarabiać na lokatach. Co jest jednak ważne przy oszczędzaniu na lokatach?
- Najważniejsze, aby nasza lokata zarabiała więcej, niż zjada inflacja - wynosi ona mniej więcej 4%, więc lokaty, które dadzą mniejszy zysk, są po prostu bezużyteczne.
- Drugą ważną sprawą jest podatek Belki - 19% od zysków na lokacie. Nie jestem liberałem, jednak uważam ten podatek za całkowicie bezsensowny - ZUS i przywileje emerytalne niszczą cały dochód, ale to już temat na oddzielny wpis. Wracając do tematu, podatek Belki można ominąć - jeśli zakładamy lokatę z jednorazową kapitalizacją, wystarczy założyć lokatę, której kwota nie przekroczy podatku Belki. Można również zaangażować się w lokaty z dzienną kapitalizacją zysków, które całkowicie chronią nas przed niepotrzebnymi stratami. Rząd zapowiedział koniec lokat antybelkowych, jednak póki co, można zakładać lokatę bez podatku. Mam nadzieję, że obecna sytuacja utrzyma się długo:-)

Lokaty są całkowicie bezpieczne i wymagają tylko kilku spacerów do banku. Ludzie bardziej leniwi mogą nawet założyć lokatę przez internet - wiele banków w ten właśnie sposób przyciąga klientów. Najlepsze lokaty dają rocznie 7% zysków - to dużo, biorąc pod uwagę fakt, że niczym nie ryzykujemy i zarabiamy minimalnym nakładem pracy. To bardzo dobry sposób na pieniądze dla tych, którzy nie chcą ryzykować na giełdzie - jeśli pieniądze leżą na półce, w skarpecie, czy w innym dziwnym miejscu, warto jest założyć lokatę - pieniądze na lokacie są bezpieczniejsze, niż w domu.

Moja strategia uwzględnia również zarabianie na lokatach - gdy zbliża się bessa, warto sprzedać część akcji i włożyć je na lokatę, a potem wejść w akcje w najgorszej fazie bessy - to bardzo rozsądna strategia, chociaż nie będę miał okazji jej przetestować przez najbliższe miesiące.

niedziela, 20 listopada 2011

Warren Buffett z innej perspektywy

Kolejny blog, który chciałem wam polecić, to Akcje przy kawie, który podobnie, jak mój, opiera się na strategii Warrena Buffetta, jednak różnica polega na tym, że Bartłomiej Zieliński szuka również firm, które są niedowartościowane, jednak ich perspektywy są niepewne. Ja nigdy nie zgodziłbym się na kupno firmy, która przez dwa lata z rzędu miała straty - Bartłomiej potrafi na takich firmach zarabiać. Ewolucja jednak wyznaczyła nam również drogi, po których zmierzamy obaj - jesteśmy zwolennikami nowych technologii i bez większego strachu inwestujemy w takie właśnie firmy - producentów gier komputerowych, dystrybutorów itd.

Tym, co odróżnia blog Bartłomieja od innych blogów to fakt, że blog ten bardzo często porusza problemy egzystencjalne - często można znaleźć wpis, który pokazuje nam, że nie tylko pieniądze mogą dać nam szczęście. W niemal każdą niedzielę pojawia się wpis z serii "Niedzielna melodia" przy którym możemy zatrzymać się i zastanowić, czy na pewno jesteśmy szczęśliwi, czy zmierzamy tam, gdzie naprawdę chcemy.

Szczerze polecam ten blog - jest doskonałym uzupełnieniem tego, co ja prezentuję tutaj.

sobota, 19 listopada 2011

Raport CD Projekt RED i strategia na lata

Raport wymaga jedynie krótkiego wyjaśnienia - Wiedźmin sprzedaje się bardzo dobrze, zadłużenie znacznie zmalało, a emisja blisko dwóch milionów akcji spowoduje rozwodnienie kapitału o około 3 procent, więc emisja nie jest taka straszna.

Ważniejsze było ogłoszenie strategii na lata 2012-2015. Poniżej filmik z tej prezentacji:

Wiedźmin 2 na xbox360 nie powinien mieć opóźnień. Po trailerze można wywnioskować, że będzie on zawierał dodatkowy bonus, w postaci wątku o ataku Letho na Króla Demawenda - taki sam dodatek zostanie umieszczony w wersji na PC, o ile się nie mylę.
Umowa z Blizzard obiecuje bardzo dobre zyski. Nie chcę tutaj strzelać liczbami, ile sprzeda się u nas gier Diablo 3, jednak wszystkie gry tej firmy bardzo elektryzują polskich graczy, więc sprzedaż każdego tytułu powinna iść w Polsce w dziesiątki tysięcy sztuk. Tajemnicze oznaczenia gier są bardzo zaskakujące: dwie gry AAA+; gry AA, o średnim budżecie; gra A o niskim budżecie. AAA+ to może być nowa marka, która zapewni ciągłość, między Wiedźminami, żeby praca studia nie opierała się tylko na jednej grze. Pomoże to na pewno zbudować jeszcze szybciej renomę studia. Czytając między wierszami, można wywnioskować, że Wiedźmin 3 pojawi się pod koniec roku 2014, lub w połowie roku 2015. Gry AA, to może być wszystko, jednak osobiście sądzę, ze zagraniczne studio będzie pracować, nad czymś innym, niż RPG, ponieważ gra RPG wymaga dużego budżetu - podejrzewam, że będzie to FPS w stylu pierwszego Snipera od City Interactive - budżetowa strzelanina o przyzwoitej jakości. Inne małe gry nie są może jakimiś większymi wydarzeniami, jednak na pewno cieszą. Nie jestem jednak pewny, kiedy CD PROJEKT zamierza wydać Wiedźmina 2 na xbox360. Silnik jest przygotowany do konsoli - nawet grając na PC, można zauważyć kilka specyficznych cech w wykorzystaniu zasobów systemowych, oraz grafice, które sugerują, że silnik od zera był pisany pod wszystkie platformy. Dystrybucja silnika zacznie się dopiero(co nie jest pewne), jeśli na tym silniku powstanie gra na wszystkie trzy platformy, więc Wiedźmin 2 na PS3 może być swego rodzaju beta wersją silnika RED ENGINE. Nie mam pojęcia jednak, kiedy ta wersja miałby zostać wydana.

GOG.com zaskakuje dynamiką wzrostu, co najważniejsze dostępny tam wiedźmin 2 daje 100 procent zysków ze sprzedaży, a perspektywy tego kanału dystrybucji są bardzo obiecujące. Na walkę ze steamem bym jednak nie liczył, gdyż nadal gog.com ma w ofercie gry tanie i stare(z wyjątkiem marki wiedźmin), więc na razie nie ma szans konkurować ze steamem. Liczę jednak, że gog.com wprowadzi do oferty wszystkie segmenty cenowe, jeszcze przed wydaniem Wiedźmina 3, co mogłoby dać niesamowite zyski, bo o wiele więcej egzemplarzy tej gry, mogłoby się sprzedać przez serwis gog.com. Utopia? Nie sądzę. Jest to możliwe i w sumie bardzo dla mnie logiczne.

Co do pozostałych segmentów, nie mam większych nadziei - filmy będą się sprzedawać bez większych rewelacji, więc w wycenie nie brałbym tych danych dokładnie pod uwagę.

Jaki zysk? 231 mln do końca 2015 roku - wydaje mi się, że przy pozytywnym obrocie sprawy z cyfrową dystrybucją, uda się osiągnąć ten wynik. Moim zdaniem ROE, przez ten czas może wynosić średnio około 25-30 procent. Jest to jakieś ułatwienie, przy wycenianiu firmy.

Podsumowując: CD PROJEKT RED to moja czołowa inwestycja, ze względu na bardzo ambitne plany i rozwijający się rynek - nie każda firma zarobi na branży gier, jednak wiedźmin 2 sprawia, że moje przewidywania są jak najbardziej optymistyczne. Podanie strategii na lata jest bardzo odważnym posunięciem.

piątek, 18 listopada 2011

Raport PBG

Pbg opublikowało raport za trzeci kwartał. Firma zaprezentowała zyski netto, na poziomie 78 mln złotych, chcociaż rynek spodziewał się maksymalnie 53 mln. Od razu jednak uspokajam - to nie jest przypadek. PBG sprzedało część udziałów w "Strateg capital", więc 22 mln zysku należy odpisać. Oprócz tego bardzo wyraźnie widać wpływ różnic kursowych na wyniki. Więc generalnie zyski są takie, jak spodziewali się analitycy. Jednak osobiście jestem z raportu bardzo zadowolony. Dlaczego?

Pełny rozmiar pod tym adresem.
Zauważcie, że portfel zamówień w dużym stopniu stanowi budownictwo drogowe, które ma niezbyt dużą rentowność. Można więc dojść do wniosku, że PBG zmierza ku morzu. Jednak w dalszej części raportów można przeczytać, że budownictwo drogowe będzie stanowić coraz mniejszy udział w portfelu. Rosnąć za to będzie segment energetyczny, w który PBG wkroczyło stosunkowo niedawno. I tutaj muszę pokazać wam kolejny wykres:
Pełny rozmiar pod tym adresem.
Marża brutto jest największa w segmencie energetycznym i wynosi niemal 20 procent! Sami widzicie, że jest ogromna przepaść między rentownością segmentu dróg, a energetyką.

PBG zauważyło, że budowa dróg i stadionów kiedyś się skończy, więc opracowało plany, na zwiększanie zysków w następnych latach. Jak widać zrobiono dobry krok. Rentowność w następnych latach może sięgnąć 15 procent. W tym roku rentowność była niska ze względu na duży udział stadionów i dróg, czyli segmentu o niższej rentowności.

Chociaż rynek wycenia niżej akcje PBG, ja jestem przekonany, że sprzedawanie akcji tej firmy jest błędne. Oprócz tego spółka wynegocjowała niższą cenę RAFAKO, oraz kupiła spółkę należącą do elektrimu.
Spółki, które polecałem, dokonują sporych zakupów - to świadczy o ich niebywałej sile. Takie zakupy są dla mnie mocnym argumentem, że PBG oraz BUDIMEX zwiększą swoją wartość nawet w czasach zastoju w branży

czwartek, 17 listopada 2011

Strategia CD PROJEKT

Nadal cierpię na brak czasu - zdążyłem jedynie zrobić bardziej porządne omówienie raportu PBG, które zobaczycie już jutro. Tymczasem możecie poczytać o planach CD PROJEKTU pod tym linkiem. Jestem szczerze zaskoczony, chociaż spodziewałem się konkretnej informacji o drugiej grze, która ma się pojawić jeszcze przed premierą Wiedźmina 2 na Xbox 360.

środa, 16 listopada 2011

Omówienie ankiety "Jak sytuacja gospodarcza wpływa na twoje decyzje inwestycyjne?"

Na początku winien jestem wam przeprosiny za niedokładne opisanie ankiety. Miałem oczywiście na myśli obecną sytuację gospodarczą, czyli problemy w Grecji, kłopoty Włoch itd. Nie wyraziłem się jasno, za co przepraszam. Mam nadzieję, że następnym razem uda mi się uniknąć tak głupiego błędu.

Całkowicie wstrzymuje się z zakupami 3 głosy
W ogóle mnie to nie interesuje 2 głosy
Jest to mniej ważna część analizy, niż analiza spółki 9 głosów
Gospodarka jest dla mnie ważniejsza, niż sytuacja spółki 6 głosów

Można zauważyć, że panuje w tym aspekcie duża rozbieżność - jedni się boją kupować, inni nie. Dla jednych jest to najważniejsza kwestia, a dwóch odważnych ankieterów nie zwraca uwagi na sytuację gospodarczą. Jakie stanowisko powinniśmy przyjąć?

Właściwie każde podejście ma swoje plusy, jak i minusy. Gdy nie patrzymy na gospodarkę, mamy tylko ogląd na kupowaną spółkę, mamy dokładny obraz FIRMY. Jeśli sytuacja firmy nie zależy w dużej mierze od gospodarki, można śmiało odpuścić sobie analizę gospodarki. Firmy takie kupuje Warren Buffett. Wybiera spółki, które mogą generować zyski w każdych warunkach gospodarczych. Nie jest to łatwe, jednak widać, że bardzo zyskowne. Co z firmami, które generują zysk zależnie od gospodarki? Tutaj też zalecałbym dystans. Trzeba sprawdzić, czy firma może działać w warunkach bessy. Jeśli zyski spadają nieznacznie, to nie ma sensu rezygnować z inwestycji - kryzys przecież się skończy, a firma będzie działać dalej. Nie należy tutaj popadać w skrajności. Kryzys długu nie działa na producenta czekolady, którego rynkiem zbytu jest tylko nasz kraj. Czy odmówiliście sobie czekolady, cukierka, czy batona z powodu kryzysu długu?.

Nie zwracanie uwagi na gospodarkę jest bardzo trudne. Sam podczas analizy staram się wyzbyć tych emocji zwłaszcza w przypadku firm takich, jak CCC, które działają głównie na naszym rynku i kryzys długu nie ma raczej większego wpływu na nastroje konsumentów. Polacy lubią kupować i nastroje bardzo szybko wracają do poziomów normalnych. Jednak ciągle coś mnie trapi, że rynek zbytu się załamie, że coś pójdzie nie tak.

wtorek, 15 listopada 2011

Raporty CD PROJEKT i PBG

Nie mam niestety dzisiaj czasu na analizowanie raportów, które jak zdążyłem się dowiedzieć, są dobre. Kilka postów ustawiłem na automatyczne publikowanie, więc będziecie mogli nadal czytać ciekawe rzeczy. Omówię raporty, kiedy tylko będę mieć kawałek wolnego czasu.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Emisje akcji - opinie inwestorów długoterminowych

Jestem przeciwnikiem emisji akcji. Nie lubię, gdy firma emituje nowe akcje. Można powiedzieć, że jestem bardzo konserwatywny w tym aspekcie, jednak wielu z was zauważyło, że mogę nie mieć racji. Pozostawienie tego problemu "na potem" byłoby więc przejawem niekompetencji. W związku z tym prezentuję wam wypowiedzi dwóch blogerów, którzy są inwestorami długoterminowymi, na temat emisji akcji. Pytania zadałem w kontekście spółki ATREM, którą wcześniej zganiłem za emisje akcji.

Tobiasz Maliński, autor książki "I Ty możesz zostać Warrenem Buffettem, czyli inwestowanie skoncentrowane na GPW" oraz bloga pod adresem www.tobiaszmalinski.pl:

Z emisjami akcji bywa różnie. Osobiście akceptuję kolejne emisje akcji w spółkach znajdujących się w wczesnych fazach rozwoju, np. w start-upach. Jednak spółka, która jest już w miarę rozwinięta może pozyskiwać kapitał na inne sposoby, np. poprzez emisję obligacji czy kredyt bankowy. Uważam, że emisje akcji, szczególnie duże emisje, w spółkach które mogą się w pewnym stopniu samofinansować i mają dostęp do innych źródeł kapitału są szkodliwe - rozwadniają udział akcjonariuszy i niepotrzebnie rozdrabniają kapitał zakładowy. Zwolennicy emisji akcji mogą powiedzieć, że są prawa poboru - tylko z drugiej strony jak się jest akcjonariuszem to ile w końcu można dokładać do interesu? Kiedyś trzeba zacząć zarabiać na biznesie. Myślę, że przeprowadzanie dużych nowych emisji akcji w spółkach, które powinny mieć inne możliwości pozyskania kapitału jest wyrazem nieudolności prowadzenia działalności biznesowej. Proszę sobie wyobrazić biznes jak wielki worek - jeśli jest on dziurawy to bez względu co do niego wrzucimy i tak to wyleci drugą stroną.

Albert "Longterm" Rokicki, autor bloga pod adresem longterm.bblog.pl mówi natomiast:

Odpowiedź na to pytanie powinno dać samo zachowanie spółki od kilku miesięcy. Nie śledziłem nigdy tej spółki więc ciężko mi się wypowiadać ale z tego co patrzyłem na wykres to spadła w bardzo krótkim czasie o 75% i pomimo sporego odbicia na giełdzie ostatnio wciąż jest ok. 66% na minusie w stosunku do ostatniego szczytu. Tak jak napisałeś nowe emisje nigdy nie są czymś pozytywnym dla akcjonariusza spółki no chyba że jest jakiś super pewny biznes na który pieniądze mają być przeznaczone i akcjonariusze będą z dużym prawdopodobieństwem sowicie wynagrodzeni. Są jednak spółki które za podstawową działalność mają drukowanie akcji i do nich przykładowo należał i wciąż należy słynny Bioton - który spadł z 30 zł na kilkanaście groszy. W tej chwili taką spółką jest między innymi Pertrolinvest, który spadł z 600 zł na 3 złote.

Łatwo można wywnioskować, że moi rozmówcy podchodzą z wielką ostrożnością do emisji akcji. Nie są być może tak konserwatywni, jak ja w wybieraniu spółek, jednak zdają sobie doskonale sprawę z tego, że emisja może szkodzić. Czy zmieniłem nastawienie do takich spółek po rozmowach z bardziej doświadczonymi inwestorami?
Dotarło do mnie, że emisja w jednej spółce, nie jest równa emisji w drugiej. Każdą emisję trzeba rozważać jako konkretny przykład. Oczywiście lepiej jest, jeśli majątek spółki jest dzielony przez milion akcji, niż przez 5 milionów. Jednak majątek może się powiększyć, dzięki emisji akcji. Minie pewnie sporo czasu, zanim lepiej zrozumiem istotę emisji i ich konsekwencje.

Mam nadzieję, że każdemu dałem wybór - nie chciałem w tej kwestii narzucać wam mojego toku myślenia. Nie otrzymałem odpowiedzi od jeszcze jednego blogera. Kiedy tylko raczy odpowiedzieć i zgodzi się na publikację, na pewno napiszę wam, jaki jest czwarty punkt widzenia na emisje akcji.

sobota, 12 listopada 2011

Raport CCC

CCC jest drugą spółką, która rozczarowuje wynikami za trzeci kwartał, spośród spółek, które polecałem. Spadł zysk netto, oraz rentowność kapitału. Po resztę informacji odsyłam do raportu. Generalnie nie jest dobrze - sądziłem, że ROE będzie porównywalne z tym, co mieliśmy w zeszłym roku, jednak tak się nie stało. Spółka opublikowała też wyniki z października, który jest pierwszym miesiącem w najważniejszym okresie roku. Właśnie czwarty kwartał jest tutaj kluczowy. Wyniki z tego miesiąc są już dużo lepsze. Słabe wyniki są głównie wynikiem kapryśnej pogody zarówno w lecie, jak i jesienią.

Mimo rozczarowania raportem, jestem nadal przekonany, że CCC jest dobrą inwestycją, gdyż rynek obniżył cenę akcji niewspółmiernie do spadku zysków. Firma jest niedowartościowana i jak widać po zachowaniu kursu, zły raport nie jest powodem do jeszcze niższych poziomów cenowych. Liczę na poprawę w czwartym kwartale, w końcu już wcześniej widać było, że sprzedaż spada - koniunktura nie sprzyja szaleńczym zakupom, więc buty mogą sobie niektóre osoby odpuścić. Na koniec pozytywny akcent: rozmowa z wiceprezesem spółki, który przekonuje(osobiście mu wierzę), że zysk w przyszłym roku może być o 25 procent wyższy, niż w tym roku. Nawet dynamika 15 % będzie rewelacyjną dla mnie informacją. Mamy więc dużą marże bezpieczeństwa na zyski w roku następnym:-) Wypowiedź wiceprezesa

piątek, 11 listopada 2011

Raport KGHM

Kolejny dobry raport jednej z polecanych spółek. KGHM zarobi prawdopodobnie w tym roku aż 9,6 mld złotych netto. Tak więc osiągnie zysk, który bardzo znacznie odbiega(w sensie pozytywnym) od tego, co sam zakładałem. Nie sądziłem, że uda się w tak niekorzystnej sytuacji gospodarczej i rozchwianych cenach miedzi, osiągnąć w trzecim kwartale wynik wyższy od prognoz analityków. A jednak udało się! KGHM zarobił w trzecim kwartale 3,2 mld złotych. To wspaniały wynik - odsyłam jednak do raportu, znajdziecie w nim wiele ciekawych informacji dotyczących sprzedaży Polkomtela, możecie zobaczyć, jak przychody z zagranicznych rynków wzrosły względem ostatniego roku.

Co mi się nie podoba w raporcie? Głównie mało informacji, ze względu na wyodrębnienie tylko dwóch segmentów działalności: związany z miedzią, oraz segment pozostałej działalności - spółka nie zaspokoiła mojego głodu wiedzy - chciałbym nieco więcej danych z innych segmentów.

Nie zmienia to faktu, że KGHM wyprzedza znacznie moje bardzo śmiałe założenia - w przyszłym roku nie będzie raczej możliwe powtórzenie tegorocznego wyniku, jednak w przyszłym roku zysk netto na poziomie 6,5 mld złotych będzie dla mnie rewelacyjną informacją, gdyż wtedy spółka będzie generować zyski według zakładanej przeze mnie, restrykcyjnej dynamiki.

Nie kopiuję danych z raportów, żebyście sami mogli uczyć się czytania sprawozdań - to najlepsza lektura inwestycyjna, obok kultowych książek.

czwartek, 10 listopada 2011

Raport TUEuropa

Przekonałem się - TUEuropa to dobra firma. Nie jestem w stanie tego jeszcze jednoznacznie określić, jednak dopiero czytając raport za trzy kwartały rozumiem, dlaczego ta firma jest tak dobra. Stosunek wypłaconych odszkodowań do otrzymanych składek jest bardzo korzystny niemal od początku działalności spółki. Bałem się tej spółki, jednak powoli się do niej przekonuję - ROE znów będzie znakomite, poduszka finansowa się zwiększa, więc nawet rok, w którym wypłacone odszkodowania będą większe, nie zrujnuje firmy. ROE na poziomie 22 % przez trzy kwartały daje mi sporo do myślenia, dlatego zastanawiam się nad dodaniem spółki do listy spółek polecanych.

Zanim jednak to zrobię, chcę dokładnie poznać działalność ubezpieczeniową: przeczytam więcej raportów, spojrzę na raporty konkurencji, może znajdę jakąś ciekawą publikację. A może WY, moi czytelnicy macie jakieś ciekawe wskazówki dla mnie? Dopiero po dokładnej analizie spróbuję wycenić spółkę, nie obiecuję, że nastąpi to szybko.

Już jutro omówienie wyników KGHM, a pojutrze CCC.

Raport MCI - gdy dzieje się źle...

Spółka z portfela inwestycyjnego MCI podała wyniki za trzeci kwartał. Nie są one zadowalające. Niemal pewnym jest, że prognoza 170 mln złotych zysku nie zostanie zrealizowana. W dzień publikacji raportu, spółka straciła ponad 4% - jest to jasny sygnał, że rynek źle zniósł tak słaby raport. Czy warto wychodzić z interesu? W chwili obecnej jestem na minusie, więc jakby nie patrzeć, wyjście z inwestycji nie polepszy mojej sytuacji. Czy jechanie dalej w tym pociągu jest racjonalne?

Głównym czynnikiem warunkującym spełnienie prognoz, był odpowiedni poziom indeksu WIG 20 oraz PKB naszego kraju. Pierwszy czynnik prawdopodobnie nie wpłynie dobrze na wyniki spółki w tym roku. Lwią część strat przyniosła portfelowa spółka ABC DATA. Czy jej wycena jest słuszna?

Zyski ABC DATA przez pierwsze trzy kwartały roku jest bardzo zadowalający. Jestem niemal pewny, że prognoza na ten rok zostanie spełniona. Obniżka cen akcji ABC data jest więc mało racjonalna i w efekcie mało racjonalne są też wyniki MCI. Moim zdaniem akcje ABC Daty są warte około 4 złote. Przez jakiś czas rozmyślałem nad umieszczeniem ABC DATA wśród spółek polecanych. Nie zrobiłem tego ze względu na mniejszą marżę bezpieczeństwa. Jednak zbliżające się zakończenie bessy sugeruje, że ABC DATA może zwyżkować i w efekcie uratować wyniki MCI. Nawet jeśli się to nie stanie, jestem spokojny o długoterminowe perspektywy - MCI wyprzedził giełdę o 10%, co jest dobrym wynikiem - dobre zarządzanie przejawia się tutaj bardzo wyraźnie.

Rozumiem Wasz tok rozumowania - obecna koniunktura nie wróży dobrze funduszom inwestycyjnym, jednak ja nie szukałbym tutaj znacznego ryzyka. W momencie kupna MCI spodziewałem się słabego raportu i taki właśnie otrzymałem. Chociaż mam nieco wątpliwości, nadal wierzę w MCI.

wtorek, 8 listopada 2011

Programy partnerskie - dlaczego ich nie używam?

Pewnie zauważyliście, że nie umieściłem na blogu żadnego programu partnerskiego, który pozwoliłby mi zarabiać na moim blogu.
Ogólny zamysł tego bloga był czysto finansowy - zobaczyłem, ile płacą programy partnerskie za reklamy i od razu zaświeciły mi się w oczach pięciozłotówki:-) Uważam jednak, że nie ma sensu zarabiać na ludziach, którzy trafili na mojego bloga przypadkowo - za około pół roku będę miał już stałych czytelników, którzy będę chcieli przeczytać mój nowy wpis, podyskutować, wytknąć błędy. Tacy ludzie będą dla mnie wartościowym źródłem dochodu. Zresztą już jest kilku takich - jeszcze raz dziękuję za wszystkie komentarze. Sądzę, że dobrym momentem na zarabianie, będą moje osiemnaste urodziny - wtedy będę mógł normalnie umieścić program partnerski w kodzie strony i nie będę musiał szukać cioci/wujka, na którego będę rejestrował konto bankowe, czy całą usługę. Pewnie nie przekroczę też kwoty wolnej od podatku, więc nie oddam ani grosza na coraz to nowsze pomysły naszego rządu. Trochę to liberalne podejście, ale cóż - skoro politycy mają wielu z nas w nosie, to dlaczego ja mam nie mieć do tego prawa?

Uważam, że dzielenie się wiedzą daje nam radość, której nie zmierzymy materialną miarą. Bezcenne są też sugestie czytelników. Wiele komentarzy daje sporo do myślenia. Kto wie, być może kiedyś zarobię sporo pieniędzy dzięki kilku zdaniom mojego czytelnika? Skoro mam odrobinę czasu na prowadzenie bloga, to dlaczego miałbym spędzać ten czas na graniu, lub oglądaniu seriali:-)

poniedziałek, 7 listopada 2011

Zmiana portfela - dlaczego warto się dobrze zastanowić?

Nasz portfel jest pełny, mamy na każdej spółce spory zysk, jednak w pewnej chwili patrzymy na inne spółki i... Widzimy nową wspaniałą okazję, świetne zyski, dobre ROE, ciekawa branża, jesteśmy szczęśliwi, bo możemy kupić kolejny świetny biznes. Czy warto się śpieszyć? Czy warto inwestować w nową spółkę?

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta - nie ma co po się śpieszyć - lepiej przyjść na imprezę później, niż przyjść na nią nieprzygotowanym. Z odpowiedzią na drugie pytanie nie jest tak łatwo - nigdy nie mamy pewności, że podjęta decyzja polepszy stan naszego portfela. Charlie Munger - inwestor z osady Buffetta mówi, że w zdecydowanej większości przypadków nie warto zmieniać posiadanej spółki, gdyż nie jest ona lepsza od tego, co już posiadamy. Sugeruje on, by porównywać badaną spółkę z najlepszym walorem, jaki mamy.

Nie do końca się z tym zgodzę - jeśli badana spółka nie jest najlepsza, ale jest lepsza niż najgorsza spółka, którą posiadamy, dlaczego mamy rezygnować? Jak porównywać spółki? Do wszystkiego trzeba podchodzić z dystansem - ja sugerowałbym porównanie planowanych stóp zwrotu - jeśli badana spółka może Nam dać 30-50% zwrotu z inwestycji, warto zakupić ją, zamiast spółki, która może przynieść 15-20% zwrotu. Trzeba jednak pamiętać, że możemy być oczarowani nową spółką, dlatego właśnie wspominałem, żeby się nie śpieszyć - takie lenistwo może dać nam bardziej trzeźwe spojrzenie na sytuację.

Co w sytuacji, kiedy posiadany przez Nas walor przyniósł chwilowe straty? Podczas bessy może się zdarzyć, że walor kupiony po 100 złotych, kosztuje 80, chociaż jesteśmy przekonani, że jest warty 200. Tutaj sytuacja jest analogiczna. Czy Nasza sytuacja polepszy się, jeśli sprzedamy obecną firmę ze stratą i kupimy nową? A może przeczekanie chwilowych strat będzie zdrowsze dla Naszego portfela? To bardzo trudna decyzja, dlatego zmiany w portfelu powinny być równie przemyślane, co samo wybieranie firm.

Pamiętajcie, że duża część zmian w portfelu, to zmiany na gorsze - nie sprzyja to zarabianiu pieniędzy. Zwrócić należy uwagę również na prowizje biur maklerskich. Wbrew pozorom sporo może nas kosztować nagła zmiana nastawienia.

Dlatego właśnie nie zmieniam często stanu portfela - kupione spółki są poparte głębokimi analizami i zmienię je tylko w sytuacji, gdy znajdę nową - bardziej opłacalną inwestycję.

sobota, 5 listopada 2011

Najgorsze, co może nas spotkać

Dzisiaj krótko: jeden obrazek, który nie wymaga komentarza - jeśli macie świadomość możliwości takiego obrotu sprawy - myślicie inaczej. Zauważcie, że bessa trwała tylko niecałe trzy lata!

Dług dobry, dług zły

Jeden z czytelników bloga zarzucił mi, że traktuję dług jako coś złego i nie dopuszczam do kupna firmy wysoko zadłużonej. Tymczasem w polecanych spółkach pojawił się wysoce zadłużony PBG. Trafne spostrzeżenie. Śpieszę więc z wyjaśnieniem.

Dług należy podzielić na dwa podstawowe typy: dobry i zły. Co oznaczają poszczególne typy? Wyjaśnię na przykładzie Naszych budek z hamburgerami.
Pierwsza budka wzięła pożyczkę na nowy ruszt, który pozwoli taniej produkować hamburgery, oprocentowanie kredytu wynosi 20%, ale koszty przyrządzenia hamburgera spadają o 23%. Budka ta zyskuje 3%, więc ostatecznie zaciągnięty dług przynosi korzyści - to jest właśnie dług dobry.
Druga budka zaś nie ma funduszy na wypłacenie pensji pracownikowi, jednak ten grozi sprawą w sądzie, więc szef jest zmuszony pożyczyć pieniądze na wypłatę - koszt zaciągnięcia kredytu wynosi 20%. W następnym miesiącu jednak dobry bieg spraw pozwala oddać dług. Tutaj nie mamy zysku w wyniku zaciągnięcia długu, więc jest to ewidentnie dług zły.

Analogiczna sytuacja jest w spółce PBG i w każdej innej firmie - jeśli zaciągnięty dług przyniesie ostatecznie zyski, to nie mamy się czym przejmować - jest to dźwignia, która pozwoli Nam wskoczyć na wyższe poziomy. Jeśli koszt wjazdu na górę wynosi mniej, niż korzyści na górze, to mamy do czynienia z dobrym długiem i dlatego taki dług nie powinien odstraszać nas od inwestycji.

piątek, 4 listopada 2011

Raport PEP

Jest już nowy raport spółki PEP - prognozy dynamiki wzrostu zostają utrzymane i wynoszą około 9 procent, więc spółka idzie do przodu. Raport sporządzony jest bardzo skrupulatnie, więc jest to dobry materiał do nauki analizy sprawozdań finansowych.

W swoich założeniach zakładałem 12 procent dynamiki wzrostów w długim terminie i nadal podtrzymuje tę prognozę, bo przez ostatnie trzy kwartały nałożyło się na siebie wiele niekorzystnych czynników, a mimo to 9 procent dynamiki w tym roku jest możliwe. Cieszę się, że spółka spełnia moje oczekiwania, bo jest to interes, który rozumiem i analizuję całkowicie sam.

Zachęcam do czytania sprawozdań finansowych - można się uczyć języków obcych przez słuchanie muzyki i oglądanie filmów z zagranicy. Można też nauczyć się "obcego" języka sprawozdań finansowych, przez ich czytanie:-)

czwartek, 3 listopada 2011

ATREM - stosunek zarządu do akcjonariuszy

Kolejna analiza oparta na komentarzach czytelników bloga.

Atrem świadczy kompleksowe usługi w dziedzinie automatyki przemysłowej, elektroenergetyki oraz klimatyzacji, zwłaszcza przy projektowaniu, budowaniu nowych, lub modernizowaniu istniejących dużych obiektów oraz ich uruchamianiu.

Wyliczamy wartość wewnętrzną spółki dwiema metodami:
1. ROE od początku działalności spółki wynosi około 21% - to całkiem dobry wynik, więc możemy wyliczyć wartość za pomocą pierwszej metody. W roku 2010 zysk spółki wyniósł 14 818 tysięcy złotych. Używamy stopy dyskontowej 10%.
14818000zysku*0,21roe/0,01stopa_dyskontowa_do_kwadratu/9230079akcji=33,71 złotych na akcję
2. Zysk z 2010 roku dzielimy przez stopę dyskontową i dzielimy przez ilość akcji. Przyszłą dynamikę wzrostów na razie odpuszczamy.
14818000/0,1/9230079= 16,05 złotych na akcję

Obie metody pokazują znaczne niedowartościowanie spółki. Jednak nie zgłębiałem się w raporty spółki z jednego tylko powodu - ciągłych emisji akcji. Nie interesuje mnie, czy te emisje są dobre, czy złe - spółka wciąż drukuje nowe akcje i chyba rynek odpowiednio to wycenia, gdyż nie chce zostać z akcjami, których za jakiś czas pewnie będzie jeszcze więcej.

2005150 tysięcy
2006150 tysięcy
20073013 tysięcy
20089020 tysięcy
20099090 tysięcy
20109160 tysiecy
Jak widać, emisje miały miejsce w niemal każdym roku. Zapytacie więc, dlaczego kupiłem MCI, które miało ostatnio emicje akcji? Tam emisja nie jest znaczna, tutaj od początku istnienia spółki, ilość akcji wzrosła ponad 5 razy! Co z tego, że spółka jest niedowartościowana, skoro ciągłe emisje niszczą jej wartość? Może niektórzy znawcy wiedzą, że jest to dobra spółka, ale ja chcę trzymać się spółek przewidywalnych. Emisje, które miały miejsce w tej spółce nie czynią jej stabilną i przewidywalną. Życzę akcjonariuszom tej spółki wzrostu wartości, jednak ja osobiście podziękuję

Dlatego właśnie tak ważny przy inwestowaniu jest stosunek zarządu do akcjonariuszy. Nawet świetne wyniki mogą zostać zniszczone, przez nieracjonalne zarządzanie.