poniedziałek, 31 października 2011

Nieudolna próba spekulacji

Zawiodłem - nie nadaję się do daytradindgu - nie udała mi się żadna transakcja - Zysk z Getinu nie wystarczy nawet na pokrycie prowizji.

  • Kupno CD PROJEKT RED po 5.57 o godzinie 9.06 - Strata 11 groszy
  • Kupno GETIN BANK po 8.51 o 9.10 - Zysk 6 groszy
  • Kupno KERNEL po 69.00 o 9.16 - Strata 50 groszy
  • Kupno KGHM po 155.60 o 11.27 - Strata 1,20 złotego
Są to jednak tylko straty wirtualne - nie dokonałem w realu żadnej transakcji:-)

W sumie na oglądaniu notowań i CNBC spędziłem około 3 godzin - próbowałem analizować wykresy z pomocą wsparć, chłopskiego rozumu i darmowych tutoriali - to wszystko nie działa - nie potrafię wyjaśnić dlaczego poszło mi tak źle - jestem niewyspany, zły i uważam, że to kompletnie nie dla mnie - bez żalu wracam do inwestowania długoterminowego.

Czego się nauczyłem?
Sądzę, że analiza techniczna może pomagać graczom długoterminowym, w kupowaniu akcji w dobrym momencie - długodystansowiec i tak będzie zadowolony z kupna akcji po niskiej cenie, więc jeśli się coś nie uda - jest on gotowy czekać. Jeśli natomiast AT wskaże dobrą drogę - tym lepiej dla nas:-)

Najpierw jednak zamierzam opanować całkowicie analizę fundamentalną - może zajmie mi to rok, może dziesięć - czuję się z tą strategią zadowolony, bo za każdym razem, gdy patrzę na notowania, uśmiecham się myśląc:"Ale będę miał piękne zyski". Nauczyłem się cierpliwości, dlatego nie stresuje się, gdy moje firmy spadają - nie chcę patrzeć na dzienne fluktuacje - powiem, że niemiło patrzyło się, jak CD PROJEKT spada. Dlatego polecam nadal inwestowanie w wartość.

niedziela, 30 października 2011

Omówienie ankiety "Ile czasu poświęcasz na analizę spółki, którą kupujesz?"

Jestem gotowy w dzień 7 głosów
Maksymalnie 4 dni 8 głosów
Dwa tygodnie mi wystarczają 4 głosy
Miesiąc 2 głosy
Ponad miesiąc 4 głosy

Zdania są bardzo podzielone, więc mamy do czynienia z bardzo zróżnicowaną grupą inwestorów. Zwykle opowiadam się za jedną odpowiedzią, jednak dzisiaj zamiast mojego własnego zdania będzie jeszcze kilka innych pytań:
- Czy to, czego się dowiesz, wystarczy Ci w zupełności?
- Czy jeśli akcje spadną o 20 % w kilka dni bez przyczyny, sprzedaż je?
- Czy przeczytałeś/aś tyle raportów rocznych, by wiedzieć dostatecznie dużo?
- Co Cię urzekło w spółce?
- Czy kupiłbyś tę spółkę, gdybyś nie mógł dokonać żadnej transakcji przez 5 lat?
Różnie podchodzimy do analizy spółek - niektórzy są niedowiarkami, jak ja i muszą przeczytać wszystko, co tylko można znaleźć, a niektórym wystarczy tylko jedno spojrzenie, by wiedzieć, czy chcą inwestować w spółkę. Szczerze podziwiam ludzi, którzy mają takiego nosa do inwestowania. Nie należy jednak oszukiwać siebie - z pustego i Salomon nie naleje

Nasze pieniądze nie są kartami do gry - warto traktować je z szacunkiem - dogłębna analiza spółki jest największym wyrazem szacunku wobec własnych pieniędzy. Wiem, że pokusa myślenia na skróty jest silna, ale pomijając ważne dane, tylko pozwalamy sobie na większe ryzyko.
Jak mówi Buffett:

Ryzyko bierze się z niewiedzy.
Traktujmy więc analizę spółek, jako pracę na naszą przyszłość - uczciwa, rzetelna i inteligentna analiza z pewnością da nam wysokie zyski.

sobota, 29 października 2011

Dlaczego nie warto słuchać doradców

Pełno jest na świecie doradców finansowych, który chętnie zabraliby Ci pieniądze, by Na nich zarobić. Pełno jest funduszy inwestycyjnych, funduszy indeksowych, funduszy akcji, obligacji...Mógłbym wymieniać bez końca

Dlaczego już w tytule stawiam krzyżyk na tego typu instytucjach i ludziach?
Wszystkie fundusze inwestycyjne mają ogromne działy finansowe, działy relacji inwestorskich, działy makroekonomiczne, setki ludzi "dbających" o Nasze pieniądze - kupując jednostkę funduszu płacimy za to wszystko, a przecież kupując dobrą spółkę płacimy tylko Naszą pracą - nikogo nie utrzymujemy.
Po drugie w okresach hossy musimy oddawać prowadzącym Nasz fundusz ludziom zyski. Oczywiście w ten sposób zmniejszamy skalę Naszego sukcesu. Czy naprawdę wierzycie, że Ci ludzie będą skłonni podzielić się z Wami uczciwie stratami, kiedy przyjdzie bessa? Nie sądzę.
Po trzecie w fundusze inwestują również ludzie, którzy się boją - kiedy przychodzi kryzys, ludzie uciekają z funduszy, które z kolei muszą sprzedawać akcje, by móc zwrócić ludziom pieniądze, które chcą odzyskać. Nie sprzyja to dobrym wynikom.
Po czwarte fundusze inwestycyjne muszą ZAWSZE Wam coś polecić, kiedy przychodzicie do nich z pieniędzmi - nawet jeśli rynek jest warty o połowę mniej, oni muszą Wam coś polecić, bo jeśli powiedzą, że nie doradzą Wam, wy odejdziecie do innego funduszu, który sprzeda Wam kota w worku - nie muszę mówić jak się to skończy.
Po piąte fundusze akcji mają niewielkie stopy zwrotu - większość funduszy akcji nie przynosi zwrotu wyższego, niż relatywnie bardziej bezpieczne fundusze obligacji. Ale po co kupować obligacje przez fundusz, skoro sami możemy bez większego ryzyka kupić jakieś papiery dłużne i zarobić na nich? Co prawda potrzeba tutaj również odpowiedniej wiedzy, ale uważam, że i tak zbyt duża część pieniędzy idzie do kieszeni prezesów.

Inwestujcie i myślcie samodzielnie - fundusze to instytucje finansowe, a nie charytatywne. Czy naprawdę chcecie płacić za coś, co możecie mieć za darmo?

piątek, 28 października 2011

A może jednak spekulacja?

Niektórzy czytelnicy zarzucili mi, że odrzucam spekulacje. Przyznaję się - jeśliby spekulanci założyli państwo, to ja pewnie zostałbym rasistą:-) Nie lubię spekulacji i nie znam się na niej.

Ale może tracę szansę życia? Warto chociaż raz spróbować, dlatego w poniedziałek zabawię się w spekulanta - oczywiście będę grał na pieniądzach wirtualnych - zainwestuje w wiele walorów 10 tysięcy złotych i wszystko sprzedam w dzień - zobaczymy ile zarobię. Poniedziałek jest dniem wolnym od szkoły, więc będę mógł poświecić czas na spekulacje.

Od razu ostrzegam, że nie znam się na tym, więc znawcy AT będą widzieć w moim rozumowaniu wiele luk.

Obecnie sytuacja na świecie się uspokaja, więc raczej będziemy wracać do wzrostów - mam nadzieję, że polecane spółki wyprzedzą indeks. Pamiętajmy, że teraz jest lepszy czas na kupowanie akcji, niż w hossie.

czwartek, 27 października 2011

Literatura dobrego inwestora część pierwsza

Od czegoś trzeba zawsze zacząć inwestowanie. Warto, żeby od razu przestawić się na dobrą stronę mocy. Dzisiaj polecam książkę Roberta G. Hagstroma "Na sposób Warrena Buffetta" wydanego przez MT BIZNES.

To absolutnie obowiązkowa pozycja dla każdego, kto chce inwestować według strategii, która działa zawsze i wszędzie. Książka podzielona jest na dwanaście rozdziałów. W czterech z nich podane są jasne kryteria wyboru spółek, które przyniosą Nam dobre wyniki. Wszystko oczywiście poparte konkretnymi przykładami firm, w które inwestował Nasz mistrz. Nie ma tutaj ani trochę techniki - kilka wykresów wartości wewnętrznej, dywidend, wartości rynkowej itp. Wszystko pisane w sposób tak prosty, że każdy człowiek z duszą inwestora od razu zrozumie o co tutaj chodzi. Oprócz samego wyboru spółek mamy rady, jak zarządzać portfelem, co robić, gdy rynek jest przeciwko Nam, oraz sposoby inwestowania w inne instrumenty finansowe - obligacje dłużne.

Książka naprawdę godna uwagi - bez niej nie będziecie w stanie dobrze zrozumieć, jak łatwo zarabiać na inwestowaniu

wtorek, 25 października 2011

Wartość wewnętrzna a cena rynkowa

Przy wyliczaniu wartości wewnętrznej podejmujemy decyzję, czy kupić daną spółkę, szukamy marży bezpieczeństwa, ale i perspektyw. Jednak jak odnosić się do obliczonej wartości wewnętrznej?

Wartość wewnętrzna nie jest obliczeniem precyzyjnym z matematycznego punktu widzenia - przewidujemy przyszłe przepływy pieniężne spółki, więc nie mamy gwarancji, że Nasze prognozy zostaną spełnione - to dlatego właśnie wymagam zawsze minimum 50 % marży bezpieczeństwa. Jak obliczać wartość wewnętrzną, żeby się nie rozczarować? Oczywiście nie ma sensu obliczać jej na podstawie tylko bieżących zysków - inwestujmy w firmy, które mają ambicje na ciągłe zwiększanie zysków i tak też liczmy wartość wewnętrzną. Przewidywalne firmy, w które staram się inwestować mają dynamiki wzrostów grubo ponad 10 procent. Jeśli spółka przez ostatnie 7 lat powiększała swoje zyski netto średnio o 17 procent, to zakładanie dynamiki 14-15 procent jest logicznym rozwiązaniem, oczywiście musimy brać wszystkie inne czynniki pod uwagę. Jeśli dołożymy do tego wysoką marżę bezpieczeństwa, mamy ogromne szanse na dobrą stopę zwrotu.

A co z firmami, w które nie są przewidywalne? Po prostu mamy tutaj większe ryzyko inwestycji. Warto jednak przyjąć kilka wariantów: pesymistyczny, racjonalny z odchyleniem ku czarnemu scenariuszowi, całkowicie logiczny i optymistyczny. Ja zazwyczaj mam trudności z opracowaniem tego najbardziej optymistycznego, dlatego nie biorę go zbyt często pod uwagę. Zazwyczaj zakładam racjonalne założenia i nieco je obniżam. Wolę się miło zaskoczyć, niż rwać włosy z głowy, dlaczego wartość wewnętrzna jest taka, a nie wyższa.

Pamiętajmy jednak, że Nasze akcje mogą nigdy nie osiągnąć wartości wewnętrznej. Jeśli więc Nasza spółka znacząco odbiega od założonego scenariusza, należy się zastanowić, czy warto czekać. Jednak w przypadku firm z długimi historiami dobrych zysków zdarza się to naprawdę bardzo rzadko.

sobota, 22 października 2011

Polecane spółki

Czas na moją pierwszą listę spółek, które moim zdaniem powinny zwiększyć swoją wartość. Oczywiście każdą opatrzę komentarzem. Zaczynamy

  • MCI 4,28
  • Tutaj nie powinno być niespodzianki, gdyż mam tę spółkę w portfelu. Ta spółka finansowa przyciągnęła mnie, ponieważ ma bardzo wysokie ROE i bardzo solidne zyski. Oprócz tego w ostatnim roku zarobiła 156 mln złotych na czysto, a wynik na ten rok wcale nie zapowiada się gorzej. Kapitalizacja wynosi około 250 mln złotych, co wydaje mi się wręcz absurdalne - Tak niskie C/Z zdarza się bardzo rzadko i nie mogę przejść obok niego obojętnie. Podobnie ze wskaźnikiem C/Wk chociaż na ten wskaźnik nie patrzę aż tak dokładnie. Kurs uzależniony jest jednak od posiadanych przez spółkę innych firm, w szczególności ABC DATA. Jest to jednak spółka, która również jest w mojej ocenie niedowartościowana, chociaż nie aż tak bardzo, jak MCI. Ostatnia emisja akcji znacznie zmniejszyła zaufanie inwestorów do spółki, jednak rozwodnienie kapitału nie stało się na tyle duże, żebym chciał rezygnować z inwestycji. Pamiętajmy jednak, że jest to branża finansowa - w warunkach bessy po prostu nie ma prawa rosnąć, więc dopiero po uspokojeniu się sytuacji na świecie, będziemy mieć wzrosty. Na ile wyceniam spółkę? Zyski są rozchwiane, jednak sądzę, że cena 8 złotych za akcję jest bardzo solidnym minimum - same aktywa są warte 10 złotych za akcje - tutaj muszę się przyznać, że moja wycena w niewielkim stopniu podążą za rynkiem, bo sytuacja światowa może nie pozwolić na dojście do wycen metodą DCF.
  • PBG 82,35
  • Tutaj również nie powinno być zaskoczenia. Spółka o niskim C/Z i absurdalnie niskim C/WK. Cena została obniżona w wyniku sporego zadłużenia spółki, a trwająca bessa zepchnęła cenę do bardzo niskich poziomów. ROE nie jest powalające, ale myślę, że cena jest na tyle niska, że 15 % ROE to dla mnie już i tak dużo. Pamiętajmy, że wyniki za 2011 rok będą miały nieco okłamane ROE, gdyż kapitał własny liczony po cenie rynkowej będzie się różnił od tego, który mamy naprawdę. Nie sposób pisać o PBG bez użycia słowa RAFAKO. PBG skusiło się na wrogie przejęcie spółki, co oznacza oczywiście, że dług, który PBG posiada nie jest na tyle parzący, by przejmować się nim aż tak bardzo - oczywiście cena nie jest niebywałą okazją inwestycyjną, jednak tutaj ufam znacznie zarządowi spółki, który przecież wie najlepiej, czy spółka jest w stanie się dalej rozwijać. Stagnacja w branży według mnie nie będzie mieć większego wpływu na wartość spółki. Dlaczego więc rynek tego nie chce wycenić wyżej? Pewnie sądzi, że kredyt to najgorsze, co może spółkę spotkać - to prawda, ale spółka, która ma kłopoty z długami, nie jest w stanie kupować spółki zależnej. Na ile wyceniam tę spółkę? Metoda DCF na podstawie wyników z 2010 roku mówi o około 150 złotych, jednak trzeba zauważyć ze zyski spółki rosną nieprzerwanie od 2003 roku, więc mamy do czynienia ze spółką, która bardzo dobrze poprawia swoją sytuację - ostatecznie wyceniam spółkę na grubo ponad 200 złotych, jednak do póki trwa stagnacja w branży, będziemy tkwić w niskich poziomach - na osiągnięcie pułapu 200 złotych daję spółce około 2 lat.
  • BUDIMEX 73,00
  • O tej spółce również już wspominałem - doskonałe ROE na przestrzeni ostatnich lat, wielkie kontrakty na kolejne 2 lata - stagnacja w branży nie dotyczy tej spółki. Spółka zwiększa bardzo dynamicznie zyski, chociaż po kontraktach widać, że ten wzrost w następnych dwóch latach może nieco spaść - nadal jednak mamy do czynienia ze spółką, która zwiększa zyski bardziej dynamicznie, niż PBG. Dobra marża operacyjna i stosunkowo niewielkie zobowiązania długoterminowe pozwalają sądzić, że mamy do czynienia ze spółką, która znajduje się w najlepszej fazie rozwoju. Ekspansja na rynek niemiecki trwa - umacniające się EURO sprzyja konkurencyjności spółki za granicą, więc sądzę, że udział inwestycji zagranicznych w zyskach już niedługo przekroczy 10 procent. Trzeba pamiętać, że spółka konsekwentnie likwiduje segmenty, które dają niską rentowność. Na ile wyceniam spółkę? Nie mamy tutaj rosnących pod linijkę wzrostów, jednak sądzę, że 156 złotych metodą DCF jest bardzo realnym założeniem - 120 złotych to prawdziwe minimum wartości dla tej spółki. Pamiętajmy, że spółka może też wypłacać spore dywidendy.
  • KGHM 142,50
  • Prawdziwy słoń wśród polecanych spółek. Niesamowite ROE nawet w czasach kryzysu, obiecująca branża, niskie C/Z. C/Wk ze względu na charakterystykę branży jest według mnie złym odnośnikiem wartości. Niskie zadłużenie i ogromne wolne środki pieniężne dają mi pewność, że ta spółka będzie rosnąć jeszcze przez długie lata. Jednak ze względu na swój rozmiar, jest to spółka chwiejna, więc kupując ją musicie być pewni, że nie będziecie skłonni jej sprzedać, jeśli powtarzać się będą sytuacje, jak w roku 2008. Sprzedaż nisko rentownego Polkomtela jest według mnie strzałem w dziesiątkę - KGHM ze względu na profil działalności nie jest w stanie podnosić rentowności czegoś, na czym się nie skupia - jestem pewny, że środki ze sprzedaży polskiego potentata telekomunikacyjnego zostaną dużo lepiej zainwestowane, co niedługo przełoży się na wartość akcji. Sowite dywidendy mogą być dodatkową poduszką bezpieczeństwa, więc wydaje mi się, że w długim okresie KGHM jest najbardziej bezpieczną z typowanych przeze mnie spółek. Na ile wyceniam spółkę? W roku 2010 spółka była warta około 215 złotych, jednak tutaj znów trzeba wziąć OGROMNĄ poprawkę na jej przyszłą dynamikę wzrostów. Zakładając niskie 12 procent dynamiki wyceniam spółkę na około 528 złotych.
  • PEP 23,72
  • Spółka energetyczna o dobrej rentowności, działająca w branży, której perspektywy długoterminowe rysują się w ciepłych barwach. Zielona energia będzie dzięki UE coraz bardziej dostępna. Dynamika wzrostu zysków jest bardzo dobra. Nie powalają wskaźniki C/Z i C/Wk jednak nie uwzględniają one przyszłych perspektyw spółki, więc nie zwracałbym aż tak dużej uwagi na nie. Spółka nisko zadłużona, dbająca o rentowność - w raportach rocznych bardzo dobrze wszystko widać, nie znalazłem żadnych niepokojących sygnałów. Zakładając obecną dynamikę wzrostów wyceniam spółkę na około 48 złotych - sądzę jednak, że wycena może iść z biegiem czasu w górę, gdyż nie jesteśmy teraz w stanie określić, ile spółka zyska na rozwoju zielonej energii. Ponadto nie mamy jeszcze powodów do wypłaty dywidendy, więc można wywnioskować, że firma ma jeszcze przed sobą długą drogę w budowaniu własnej wartości. Jest to typowa spółka na lata - jestem przekonany, że będzie bardzo dobrym rozwiązaniem zwłaszcza, że w czasach bessy trzyma się bardzo dobrze, więc Ci inwestorzy, którzy nie mogą patrzeć na spadającą cenę, powinni rozważyć kupno spółki PEP.
  • CCC 39,80
  • Spółka inaczej nazywana NG2. Sprowadza i sprzedaje tanie buty z zagranicy. Ostatni spadek sprzedaży w sektorze obuwniczym spowodował spadek wartości spółki, co widać zresztą po ostatnich raportach kwartalnych - spółka nie ma właściwie produktu, który by odróżniał ją znacząco od konkurencji, jednak uważam, że wycena jest stosunkowo niska. Kryzys przecież kiedyś się skończy i popyt na buty dobrej jakości w dość ciekawych cenach w końcu wróci, więc długoterminowo nie skazywałbym spółki na upadek. Zwłaszcza, że spółka od lat zwiększa zyski. Wysokie ROE C/wk i C/Z odstraszają od inwestycji w tę spółkę, jednak po wyjściu z bessy możemy liczyć na wzrost wartości rynkowej. Spółka warta według mnie około 75 złotych, więc marża bezpieczeństwa jest dość duża.
  • CD PROJEKT RED 4,44
  • Spółka, która pewnie wywoła wśród inwestorów starej szkoły prawdziwą burzę:-) Warren Buffett nigdy by jej nie kupił. Dlaczego więc zdecydowałem się na rekomendację tej spółki? Tutaj wielką wagę trzeba przywiązać do branży. Gry komputerowe to rynek coraz bardziej rozwijający się, a dzięki przetwarzaniu w chmurze, stanie się jeszcze bardziej dostępny dla ludzi, których nie stać na kupno konsoli, czy super wydajnego PC-ta. Doskonała gra Wiedźmin 2 pokazała, że ta spółka ma produkt, który bardzo odróżnia ją od konkurencji. W tym roku szykuje się niesamowite ROE - może sięgnąć nawet 40% - następne lata będą również dobre, gdyż gra zostanie wydana na XBox 360 i PS3. Pamiętać trzeba, że tutaj cykl rozwojowy nie wynosi 1 rok, więc możemy mieć w przyszłości nieco słabsze lata, co na pewno będzie stwarzać dziwne wyceny - duża część świeżo upieczonych inwestorów będzie uciekać i wskakiwać bezmyślnie, więc jeśli zamierzacie kupić CDP, zalecam duże pokłady cierpliwości. Jednak wiedźmin to nie jedyna marka tej spółki. Drugą perłą jest serwis gog.com który sprzedaje wiedźmina i sporo innych klasycznych gier w postaci cyfrowej. Serwis zwiększa obroty z miesiąca na miesiąc i ostatnio podpisał umowę z wielkimi wydawcami w branży. Ponadto sprzedaż filmów i seriali przynosi też całkiem niezłe zyski. Jednak głównym powodem dla tej spółki jest jej zarząd - jakość gry, to nie wszystko. Trzeba grę sprzedać - CD PROJEKT poradził sobie z tym zadaniem znakomicie i kolejna część wiedźmina, jak i inne gry,które powstaną, odniosą sukcesy. Ciągle wydawane patche, dobra polityka zabezpieczeń, nowe tryby rozgrywki, bonusy, darmowe DLC - to wszystko pomaga w budowaniu marki i jestem przekonany, że te niematerialne inwestycje zwrócą się, kiedy na rynku pojawią się nowe gry studia. Na ile wyceniam spółkę? Nie mam zielonego pojęcia - wiedźmin i obecna działalność pozwalają mi wystawić spółce cenę około 10 złotych za akcję, jednak nie wiem na ile wycenić przyszłe perspektywy spółki. Jestem jednak przekonany, że cierpliwi inwestorzy zostaną wynagrodzeni.

Kolejność przedstawiania spółek jest całkowicie przypadkowa - nie układałem ich według stopnia pewności, żebyście sami mogli zdecydować, która jest warta uwagi. Wszystkie jednak są według mnie prawdziwymi okazjami inwestycyjnymi i od każdej z nich oczekuje minimum 30% procent wzrostu. Oczywiście jeśli nie stanie się w nich nic złego. Będę bardzo wdzięczny, jeśli wypowiecie się na temat tych spółek - w końcu dogłębna analiza polega na szukaniu wszelkich informacji o spółce.

Na podstawie Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715) nie ponoszę odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie mojej opinii. Wszelkie sugestie są moimi osobistymi przemyśleniami i są obarczone dużym ryzykiem. Zalecam myśleć samodzielnie

piątek, 21 października 2011

TUEUROPA - ryzyko wynikające z niewiedzy

Buffett twierdzi, że ryzyko jest wynikiem niewiedzy. Zaleca więc, żeby nie inwestować w coś, czego nie rozumiemy.

Ostatnio jeden z czytelników poprosił mnie o analizę spółki ubezpieczeniowej TUEUROPA. Przejrzałem więc raporty roczne, zyski, zwrot z kapitału, wyliczyłem całkiem dobrą wartość wewnętrzną, ale już przy pierwszym raporcie zaświeciła mi się czerwona lampka. Chociaż Buffett zna się dobrze na ubezpieczeniach, ja mam związane ręce, bo nie potrafię określić, czy polisy tej spółki są tanie i czy polityka sprzedaży polis jest racjonalna - Buffett twierdzi, że dobra ubezpieczalnia sprzedaje polisy bez walki o cenę ludziom, którzy mają dobrą historię przedmiotu, który jest ubezpieczany. Ja nie potrafię tego określić ze względu na moją słabą znajomość branży ubezpieczeniowej. Ponadto oprócz TUEUROPA mam tylko do dyspozycji PZU do porównań, więc nie otrzymam dobrego oglądu sytuacji, jeśli przeczytam raporty PZU, więc nawet ich nie pobrałem...

Wyliczenie wartości wewnętrznej i wszystkie dane, które można znaleźć na stronach internetowych przemawiają za spółką, ale co z tego, skoro nie jestem w stanie określić co się stanie, jeśli zdarzy się katastrofa, która przewróci finanse spółki do góry nogami - czy firma przetrwa? Nie mam pojęcia, dlatego moje zdanie, jak i ewentualne kupno tej firmy jest pozbawione sensu. Jeśli znacie się na tej branży, możecie ocenić:
- czy ceny ubezpieczeń są racjonalne?
- czy w przypadku olbrzymiej katastrofy, firma przetrwa?
- czy firma jest zdolna pozyskiwać nowych klientów?
- czy emisja akcji poprawi sytuację spółki?
Jeśli potrafisz precyzyjnie odpowiedzieć na te pytania, możesz śmiało analizować tę spółkę, jednak ja nie dojrzałem jeszcze do tej spółki. Może za kilka lat zdobędę odpowiednią wiedzę i kupię tę spółkę? Zobaczymy...

czwartek, 20 października 2011

Przeszłość wyznacznikiem przyszłości

Sporo firm często przechodzi reorganizację - zmienia swój profil działalności. Inwestorzy w ten sposób stają się często oczarowani przyszłością spółki, która z niewyjaśnionych przyczyn zawsze jest kolorowa:-)

Czy warto inwestować w firmy, które radykalnie zmieniają profil działalności? Optimus przeistoczony ostatnio w CD PROJEKT przechodził właśnie taką reorganizację - spółka zależna produkująca gry stała się flagowym produktem. Dlaczego więc warto kupić spółkę, która nie pozwala nam precyzyjnie określić wartości wewnętrznej?

Znam branżę komputerową i wiem, że Wiedźmin to wspaniała marka, a Pan Kiciński to doskonały zarządca i jestem przekonany, że reorganizacja to tylko duży okres przejściowy, który już zresztą minął i widać tego pierwsze oznaki(mam na myśli tutaj zyski, bo spekulujący gracze jeszcze jakiś czas nie będą chcieli pogodzić się z myślą, że się pomylili). Na innym blogu zarzucono mi, że nie biorę pod uwagę spółki City Interactive, która ma znacznie bardziej multiplatformowe plany. Nie kupię tej spółki, bo jest mocno przewartościowana. Poza tym City nie ma wyrobionej marki - Sniper to wciąż marka niskobudżetowa i jako gracz nie sądzę, aby druga część gry coś w tym temacie zmieniła. Mimo zastosowania jednego z najlepszych silników graficznych, nie ma szans, by ta gra zarobiła tyle, by uzasadniać kupno tej spółki.

Ale co, kiedy przyszłość wydaje się nam mglista? To proste - nie kupować i poczekać na rozwój sytuacji - pewność jest zawsze bardziej wartościowa, niż potencjalne zyski, które możemy mieć, jeśli kupimy spółkę TERAZ.
Nasz wzór do naśladowania mówi, że więcej widzi w lusterku, niż w przedniej szybie - nie ma bardziej racjonalnego wytłumaczenia dla przyszłości, niż przeszłość - dlatego przy inwestowaniu w spółki przechodzące reorganizacje, trzeba zachować szczególną ostrożność

Już w sobotę napiszę o polecanych spółkach kilka słów. A może nawet więcej, niż kilka:-)

wtorek, 18 października 2011

Okresy przejściowe w życiu

Edukacja podstawą dla otrzymania dobrej pracy. Nie chcę tutaj wywoływać jakichkolwiek wojen co jest lepsze, czy warto zajmować się studiami - każdy ma swoje marzenia, wartości, aspiracje.

Jest jednak taki okres w życiu, kiedy uczymy się dużo, nie mamy czasu na pracę, a nie jesteśmy jeszcze w pełni samodzielni- chcielibyśmy zdobyć pieniądze na czynsz, książki, jedzenie, ale nie wiemy jak to zrobić.

Inwestowanie przychodzi Nam tutaj z pomocą - spekulacja nie jest jednak dobrym pomysłem ze względu na jej wymagania czasowe - codziennie sprawdzanie notowań nie wpływa efektywnie na Naszą edukację. Dlatego znów przejawia się tutaj wyższość inwestowania w wartość - nawet najmniejszymi środkami pieniężnymi możemy zarabiać. Oczywiście nie oczekujmy od razu kokosów - chcę Wam tylko pokazać, że analizą spółek możecie zająć się w wakacje, w przerwie między zajęciami, kiedy tylko chcecie - to strategia bardzo elastyczna, która pozwoli Wam kupić akcje firm kiedy macie czas, nauczy Was cierpliwości i jeśli Wasza analiza będzie inteligentna - wynagrodzi Was sowitymi profitami.

Natłok zajęć, kiedy już mamy kupioną spółkę sprzyja budowaniu w Nas cierpliwości - po jakimś czasie z pewnością zauważycie, że pilnowanie notowań jest po prostu zbędne, a zyski otrzymujemy relatywnie małym nakładem pracy. Oczywiście nie jestem cudotwórcą: albo Wasza praca będzie inteligentna, albo stracicie swoje oszczędności.

Po 5 latach studiów możecie liczyć na zyski, a jeśli nie odniesiecie spektakularnego sukcesu - macie 5 LAT doświadczenia! To szmat czasu - na pewno w tym czasie spotkacie przynajmniej jedną bessę i będziecie wtedy bogatsi o wiedzę, którą być może za kolejne 5 lat będziecie wyceniać w pięciocyfrowych kwotach

niedziela, 16 października 2011

Makroekonomia i gospodarka na giełdzie

Nie da się inwestować bez znania słowa "gospodarka". Koniunktura wywiera mniejszy, lub większy wpływ na nastroje inwestorów i spekulantów. Czy warto czytać książki o gospodarce, jeśli Naszym celem jest zarabianie na giełdzie?

Warren Buffett kategorycznie odradza inwestować w oparciu o przewidywanie rozwoju gospodarki światowej, bo twierdzi, że w długim okresie i tak nie ma to większego sensu. Czy Nasz mentor ponownie ma rację? Osobiście doskonale rozumiem podejście Buffetta - jeśli usiłujemy przewidzieć rozwój gospodarki, to znaczy, że wybieramy się z motyką na słońce - wystarczy jeden bankrutujący kraj, by zachwiać światową gospodarką: Grecja, Rosja, Argentyna. Czy naprawdę uważacie, że jesteście na tyle wszechstronni i pracowici, by jednocześnie badać sytuację waszych spółek i innych mocarstw?

Według mnie przejmowanie się koniunkturą nie ma najmniejszego sensu, bo badanie przyczyn załamania jest po prostu zbyt czasochłonne i nie zawsze ma wpływ na wartość wewnętrzną akcji Naszej firmy. Na cenę zawsze mają wpływ nastroje, ale po co je badać, skoro samo ich wykorzystywanie jest bardzo proste?

Mniej więcej co 4 lata przychodzi bessa, która trwa w dużym uproszczeniu około roku. Tak więc nie ma sensu wypatrywać okazji, bo one same przyjdą, a zasady inwestowania w wartość nie zawiodą Nas nawet, jeśli nie będziemy mieć zielonego pojęcia o tym, co tak naprawdę dzieje się w Grecji.

Bessa to czas ładowania broni, a nie pytania ludzi kiedy przed oczami ukaże Nam się łatwa zdobycz. Dobre przygotowanie to podstawa, a przecież kiedy macie już okazję na muszce, to nie ma się co zastanawiać dlaczego zdobyć weszła w celownik - trzeba strzelać:-)

sobota, 15 października 2011

Omówienie ankiety "Na co wydasz pieniądze z inwestowania"

Wakacje 5 głosów
Edukacja własna, lub dzieci 7 głosów
samochód 4 głosy
emerytura 8 głósów
mieszkanie 5 głosów
własna firma 3 głosy
nie wiem 3 głosy

Najgorsze, co możemy zrobić z pieniędzmi, to wsadzić do skarpety, lub zmarnotrawić. Kiedy mamy jasno określony cel, jesteśmy w stanie dużo bardziej inteligentnie zarządzać swoimi oszczędnościami. Dlatego odpowiedź "nie wiem" nie powinna mieć miejsca - oczywiście rozumiem tych, którzy zaznaczyli tę odpowiedź - może reszta życzeń jest spełniona, może nie wierzą oni w swoje możliwości, albo po prostu chcą się skupić na zarabianiu. Cel jednak ułatwia Nam zarządzanie pieniędzmi i kiedy już będziemy bogaci, nie stracimy pieniędzy. Cel inwestycji przyda się, kiedy niespodziewanie dostaniecie od losu dużą ilość gotówki - bez konkretnego celu nie zyskacie wiele.

Któż nie lubi odpocząć - jeśli chcecie przeznaczyć pieniądze na wakacje - czemu nie. Musicie sobie jednak zadać pytanie, czy potrzebuje takich wakacji, czy naprawdę dadzą Wam one zastrzyk energii, czy fundujemy sobie takie wakacje, jakie Nam się należą. Nie polecam przeznaczania całych zysków na wakacje - wspomnienia nic Wam nie dadzą materialnego w przyszłości.

Ucz się pilnie, jak Mickiewicz w Wilnie, a dojdziesz do celu, jak doszło już wielu
Któż nie chciałby posiąść całej wiedzy tego świata? Nauka jednak kosztuje, a im więcej potrafimy, tym teoretycznie lepszą pracę możemy otrzymać. Jeśli uważamy, że sami nie potrzebujemy już nauki, należy zapewnić Naszym dzieciom lepszy start. Nie ma nic przyjemniejszego, niż dziecko, które przychodzi do domu z nową umiejętnością. Nie mam dzieci, więc musicie mi uwierzyć na słowo:-)

"Temu to się powodzi - ma super samochód"
Każdy mężczyzna i pewnie spora część kobiet lubi prowadzić dobry, piękny samochód. Jeśli nie mamy samochodu bezpiecznego, warto rozważyć kupno czegoś lepszego - pytanie, czy przy obecnych cenach paliw, będzie Nas stać na jego utrzymanie. Oprócz tego musimy wiedzieć, czy samochód jest Nam naprawdę potrzebny.

Będzie taki czas, kiedy nie będziemy mieć siły, zdrowia, czy ochoty pracować, a przecież będziemy musieli żyć. Przy rosnącym długu publicznym i niżu demograficznym, nie mamy co liczyć na emerytury zwłaszcza, jeśli dopiero niedawno rozpoczęliśmy pracę. Trzeba odkładać na czarną godzinę, po co z tego, że damy dzieciom na edukację, skoro będziemy siedzieć na ich garnuszku, kiedy nie będziemy zdolni do pracy? Sam osobiście uważam, że priorytetem jest oszczędzanie pieniędzy właśnie na emeryturę. Jak widać, podzielacie moją opinię.

Gdzieś mieszkać trzeba, a to nie jest tania rzecz - kredyt? Drogi i nie zawsze można dostać. Warto więc oszczędzać na nie jeszcze zanim zdecydujemy się na jego kupno. Jest to nawet często bardziej pilny wydatek, niż emerytura. Poza tym mieszkanie z punktu widzenia inwestycyjnego jest dobrym rozwiązaniem. Nie znam się na tym, ale chyba logiczne jest, że nieruchomość jest dobrą, długoterminową lokatą kapitału. Pytanie tylko, czy mieszkanie, jakie chcemy kupić, rzeczywiście Nam wystarczy, albo czy nie przesadzamy z rozmiarem czterech kątów.

Któż nie chciałby, żeby mówiono do niego "Panie Prezesie"? Wielu z Was na pewno myślało o własnej firmie, ale biurokracja, brak środków pieniężnych, czy brak odwagi zablokował Wasze marzenia. Jedno jest pewne - to decyzja bardzo ważna i musicie być gotowi na to, by pracować po godzinach, bo niestety kierowanie firmą tylko w filmach wygląda pięknie.

Warto mieć cel, na który konsekwentnie zarabiamy - to połowa sukcesu. Odpowiednia determinacja zrobi z Was prawdziwych mistrzów. Bo przecież nic tak nie cieszy, jak osiągnięcie tego, na co się pracowało tyle lat.

piątek, 14 października 2011

O forach internetowych - czas stracony?

Na każdym portalu traktującym o giełdzie możemy natknąć się na różnego rodzaju fora dyskusyjne, w którym każdy może napisać co chce o spółkach, podzielić się swoimi spostrzeżeniami, pożartować, trochę wylać swoje żale. Czy My analitycy fundamentalni możemy jakoś skorzystać z tej masy informacji?

Fora dyskusyjne są w swojej istocie dobre, bo można dzielić się swoimi spostrzeżeniami, jednak wiele z nich stało się zwykłym śmietnikiem, w którym goli się, strzyże, odleszcza, bierze na widły itd itp. Jednak w tym gąszczu można natknąć się czasami na trafne spostrzeżenia, zbadać jak ludzie rozumieją sygnały płynące ze spółki. Ale czy warto tracić czas na te kilka spostrzeżeń?

Osobiście wchodzę czasami na fora dyskusyjne, czasami coś napiszę, jednak bardzo często inicjatywa z mojej strony jest traktowana jako atak, bo "mam inne zdanie" i po prostu jestem wyzywany od %^&%%^^ itp. Większość z tych ludzi pewnie dowartościowałaby się na wieść o tym, ile mam lat.
Ogólnie rzecz biorąc początkujący analitycy powinni czytać dużo, mogą też wchodzić na fora dyskusyjne, ale powinni treści tam zamieszczone traktować z dużym dystansem, lepiej zasięgnąć porad z profesjonalnych książek - kiedy staniecie się zaawansowanymi analitykami, nie będziecie już potrzebować tego typu serwisów, bo wszystko będziecie mogli sami zweryfikować, ocenić. Pamiętajcie, że większość piszących tam to analitycy techniczni - niecierpliwi, zmienni w swoich opiniach i humorach. Ślepe naśladowanie ich na pewno nie wyjdzie Wam na zdrowie.

Popieram nowoczesną technologię, ale nieautoryzowane źródła to właśnie ciemna strona internetowej mocy:-)

środa, 12 października 2011

Gdy wszystko gra, a nie ma wyników

Pisałem na temat zasady jednego dolara i obrazowo przedstawiającej tę zależność spółce BUDIMEX. Moglibyście zarzucić mi, że biorę pod uwagę tylko książkowe przykłady, które nijak mają się do rzeczywistości. Dzisiaj więc spółka ŚNIEŻKA, która ma wszystko na swoim miejscu: rosnące zyski, dobre ROE, wysoką marżę operacyjną, szczątkowe niemal zadłużenie. Kłopotem jest jednak wykres - dolne kanały nie sugerują, że idziemy cały czas do przodu, więc inwestowanie w tę spółkę wiąże się na pewno z większym ryzykiem, niż w przypadku BUDIMEX-u. Pomijam tutaj charakterystykę obu firm, bo nie ma ona tutaj żadnego znaczenia.

Można przypuszczać, że ŚNIEŻKA jest walorem nieco spekulacyjnym, ale ja bym nie opowiadał się za tą teorią, gdyż spółka działa w trochę nudnej branży, nie obiecuje ciągle coraz to lepszych zysków itd. Co jest więc problemem?

Pisałem na blogu, żeby wybierać spółki najlepsze, prawdziwe orły - ŚNIEŻKA taką firmą nie jest, bo ma niską dynamikę wzrostu zysków. O ile od roku 2001 dynamika wzrostów przekracza 10%, o tyle od 2004 roku mamy nieco niższy wzrost zysków. To jest według mnie powodem sytuacji, w której śnieżka nie idzie do przodu - to znakomita, stabilna firma, która powiększa swoje zyski - ekspansja na nowe tereny może przynieść większe zyski, jednak na chwilę obecną zyski są po prostu za małe - może wydać to się absurdalne dla Was, bo przecież zyski ciągle rosną, są stabilne... Jednak rosną one według mnie po prostu za wolno, może podczas następnego kryzysu śnieżka skusi mnie zyskami z nowych rynków.

Jaka minimalna stopa wzrostu jest więc dobra - ciężko tutaj podać jakieś żelazne reguły, ponieważ różne branże mają różne specyfiki i nie zawsze cykl branżowy jest równy 1 rok - widać to zwłaszcza wśród producentów gier - stworzyć dobry tytuł od zera w rok jest niemożliwe. Jednak firmy z branży budowlanej, czy energetycznej mają raczej cykle roczne, więc można tutaj przyjąć jakieś stałe dynamiki - uważam, że wzrost zysków powyżej 15 % jest już dobrym wynikiem - przy założeniach na następne lata można więc przyjąć nieco niższą dynamikę: 12-13 procent. Ja zakochuje się na widok firmy, której zyski rosną w tempie ponad 20 procent - takich firm jest naprawdę niewiele, ale absolutnie wszystkie są znakomitymi firmami, które mogą przynieść niebotyczne zyski.

Po profesjonalne porady zapraszam do książek traktujących o analizie fundamentalnej - podają one bardziej obrazowe przykłady i pozwolą Wam znaleźć swoją własną drogę selekcji.

poniedziałek, 10 października 2011

Zasada jednego dolara -przykład spółki Budimex

Na każdym kroku powtarzam, że analiza techniczna jest bez sensu i nie daje dużych zysków. Nie napisałem jednak, że nie patrzę w ogóle na wykresy. Jedyny wykres, który biorę pod uwagę, to wykres ceny akcji od debiutu spółki na GPW. Jeśli spółka rosła w przeszłości w dobrym tempie, które Nas zadowala, to nie mamy się czym martwić. Wykres ten pomaga również zrozumieć jak spółka reaguje na wahania na światowych rynkach, jak znosi lata chude i czy jest odporna na spekulacje - ten ostatni warunek jest bardzo trudny do spełnienia, zwłaszcza wśród spółek z WIG20.

Żeby jednak pokazać Wam obraz sytuacji, użyję do prezentacji spółkę Budimex - budowlana firma z WIG-u40. Jak widać na wykresie od debiutu, urosła Ona już ponad 800 procent, czyli średniorocznie mniej więcej 15 procent - to bardzo dobry wynik, zwłaszcza, że spółka rośnie regularnie nawet w czasach kryzysu - to właśnie pokazuje brak spekulacji i pozwala na osąd sytuacji bez niepotrzebnych przeszkód.

Zasada jednego dolara mówi, że każdy dolar zysku zatrzymanego w firmie ma dawać wzrost wartości rynkowej o przynajmniej jednego dolara W DŁUGIM OKRESIE. W warunkach stosunkowo młodej Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie jest to jednak niemożliwe, chociaż w przypadku tej spółki można już wysunąć pewne wnioski, ale jest to bardzo rzadkie na naszej giełdzie. Co proponuję? Patrzeć na ogólny trend na spółce - nie mam tu na myśli skomplikowanych formacji, po prostu zwykła linia trendu, którą można sobie narysować nawet odręcznie ołówkiem. Następnym krokiem jest obliczenie średniego wzrostu wartości rynkowej z pomocą procentu składanego - jeśli cała analiza daje Nam obraz wartej uwagi spółki - to wykres taki, jak w przypadku spółki BUDIMEX jest ukoronowaniem Naszej długiej i bardzo inteligentnej pracy.

Warto patrzeć na wykres ceny akcji od debiutu - jeśli jego wzrost idzie w parze z rosnącą wartością wewnętrzną firmy, to mamy do czynienia z prawdziwą perłą! Warto jednak taką perłę kupić za połowę wartości wewnętrznej, najlepiej w czasie kryzysu, lub chwilowej awersji do branży, jak dzieje się to teraz w przypadku budownictwa. Oczywiście kupno tej firmy ma rację bytu tylko w długim okresie.

sobota, 8 października 2011

Pierwsza próba oficjalnych prognoz

Sytuacja zaczyna się powoli kształtować, więc już niedługo podam około 5-7 spółek, które w ostatniej bessie dostały niesprawiedliwe wyceny i są niepowtarzalnymi okazjami inwestycyjnymi - ostrzegam jednak, że nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za nie - postaram się jednak być bardzo skrupulatny. Za rok zobaczymy, czy miałem racje i na ile jest moja racja wyceniana:-)

piątek, 7 października 2011

O krok przed innymi - najlepsze spółki

Czy Twoja spółka jest najlepsza? Czy ma niesamowity produkt, który wyróżnia ją na tle konkurencji? Czy ma najwyższy wskaźnik rentowności w branży? Czy ma wyższy zwrot z kapitału własnego?
Te wszystkie pytania można zapisać w jednym - czy warto kupić spółkę?

Jeżeli Nasza firma czymś się wyróżnia, to znaczy, że dotrze do celu szybciej, niż wszystkie inne. Firmy, które mają wspaniałe produkty i nie muszą walczyć ceną, nie będą zagrożone w okresach dekoniunktury. Słabo zadłużona spółka nie będzie mieć problemów, gdy banki będą chciały oddania pożyczonych pieniędzy.

Te wszystkie czynniki czynią Naszą spółkę wyjątkową - szukajcie takich wyjątkowych spółek - jeśli Wasza firma nie jest wyjątkowa, to nie ma sensu w nią wchodzić, nawet jeśli ma stosunkowo niski wskaźnik ceny do wartości Przecież chcecie mieć ponadprzeciętne zyski, prawda?

Co więc wyjątkowego ma spółka MCI? Niesamowite ROE - absolutnie największe w branży, oprócz tego dynamika wzrostu zysków powala. To bardzo silne argumenty i przeciwko nim nie wyjdzie według mnie ostatnia zabawa z emisją i jednoczesnym skupem akcji

środa, 5 października 2011

Tutaj jest na pewno dno - szukanie inwestycyjnych cudów.

Spółka poleciała już 40procent - nie ma po co patrzeć na zyski, jutro będzie odbicie, przecież tak sugeruje teoria 4 wskaźników AT... Ile razy myśleliście w ten sposób o inwestycji - chcieliście znaleźć dołki, górki, a kiedy wszystko się sprawdzało, byliście na plusie. Pytanie ile razy Wam się to udało:-)

Od początku powtarzam, że analiza techniczna jest strasznie dziurawa - jeden błąd rujnuje kilkanaście dobrych decyzji, a analiza fundamentalna wynagradza większe dobre decyzje, a małe błędy potrafi wybaczyć, poza tym technika zależy tylko od rynku, a wartość wewnętrzna od Nas, bo to przecież Naszym obowiązkiem jest patrzenie szefom na ręce

Dlaczego nie warto zwracać uwagi na dołki? Bo nigdy ich nie znajdziecie! NIGDY nie uda Wam się sprzedać i kupić w najlepszym momencie. Spróbujcie na sucho znaleźć takie dołki i policzcie ile pieniędzy Was to będzie kosztować. Inwestowanie skoncentrowane nie uznaje dołków i górek, dlatego jest tak wspaniałe i daje duże zwroty i inwestycji.

poniedziałek, 3 października 2011

Błędy - najlepszy nauczyciel

Błędy to naturalna kolej rzeczy - popełniał je nawet Warren Buffett, gdy zaczynał inwestować. Jego pierwszy błąd nauczył Go, że cierpliwość jest cnotą.

My również musimy uczyć się na błędach - to nasi najlepsi nauczyciele. Błędy mogą Nas sporo kosztować, ale jak ktoś kiedyś napisał: Nie istnieje szkoła, w której nie płaci się za naukę. Ważne, żeby Nasze błędy stały się dobrą szkołą. Moja pierwsza lekcja dotyczyła czasu, jaki spędzam przed komputerem wybierając spółkę - po kupnie mojej pierwszej spółki zdarzało mi się sprawdzać kurs 4 razy dziennie, a okazało się, że mój zarobek wyniósł ostatecznie 6 złotych - czy warto było sprawdzać ciągle notowania, chociaż nie miałem zamiaru sprzedać akcji? Oczywiście że nie, więc po co sprawdzać kurs codziennie, raz na tydzień, raz na miesiąc... Lepiej jest sprawdzać komunikaty spółki, czy nie dzieję się coś złego.

Jest jednak jeszcze jeden bardzo ważny aspekt - musimy umieć się przyznać do własnych błędów - dlaczego straciliśmy, dlaczego akcje nie idą tam, gdzie powinny? Rynek? Spekulanci? FED? NIE, moje straty są moją tylko winą - kiedy po każdym błędzie przyznacie się przed samym sobą, że to wasza wina, drugi raz już nie popełnicie podobnego błędu, możecie na początku tracić, ale będzie to niesamowita szkoła doświadczenia dla Was - zapiszcie sobie błędy po każdej transakcji - dużo na tym zarobicie, chociaż nikt nie jest w stanie przeliczyć Waszych błędów dokładnie na pieniądze

sobota, 1 października 2011

Omówienie ankiety "Jaki wskaźnik jest Dla Ciebie najważniejszy"



Chciałem sprawdzić jaki robicie pierwszy krok w analizie spółek - najtrudniejszy jest początek, więc dobrze jest, jeżeli robicie ten krok dobrze. Jeśli wierzyć ankiecie, można wyciągnąć wnioski, że większość z Was wie na co zwracać uwagę. ROE i rentowność operacyjna to dwa wg mnie najważniejsze wskaźniki przy analizie i to je właśnie biorę zawsze na pierwszy ogień. Dlaczego nie zysk netto? Sam zysk nic Nam nie mówi, dlatego lepiej wiedzieć jaki jest zwrot z kapitału, oraz jaka jest DYNAMIKA WZROSTU zysków. wtedy ten właśnie wskaźnik jest wiarygodny.

ROE pokazuje jak firma gospodaruje pieniędzmi, a rentowność operacyjna mówi Nam wiele o konkurencji. Rentowność jednak trzeba porównywać z innymi spółkami z branży. Jest to dla mnie o tyle ważny wskaźnik, że nieraz wycofałem się z kupienia akcji tylko z powodu spadającej rentowności - czy słusznie? Zobaczymy za trzy lata:-) Utrzymująca się rentowność jednak daje Nam większe poczucie bezpieczeństwa - tak samo jak marża bezpieczeństwa.

Co ze wskaźnikami C/Z i C/Wk? Nie są to absolutnie żadne kryteria wartości firmy. Wykorzystywane jako jedyne, po prostu są bezużyteczne, jak ostry nóż w rękach nadpobudliwego dziecka. Niskie C/Z i C/Wk to stawy, w których są złote ryby - trzeba mieć więc dobrą sieć - ROE i doświadczenie w łowieniu - rentowność operacyjna. Przydaję się też wiedza, czy sieć nie jest kupiona na kredyt:-)

O zysku na akcję już tłumaczyłem kilka postów niżej, więc nie będę się powtarzał - to po prostu zasłona dymna, która ma się nijak do rzeczywistej wartości firmy.

Pierwszy krok jest najważniejszy w inwestycji, kiedy go już zrobicie dobrze, dalej pójdzie o wiele łatwiej:-)